Czy można polecieć w kosmos nie będąc częścią wielkiej agencji kosmicznej takiej jak NASA? Teraz, dzięki Elonowi Muskowi i SpaceX wiemy, że tak, ale jeszcze dekadę po lądowaniu ludzi na Księżycu wydawało się to niemożliwe, a takie szalone pomysły dopiero rodziły się w głowach.

Jak zrobić statek kosmiczny to historia o tym jak książka – „Spirit of St. Louis” zainspirowała 30-letniego Petera Diamandisa do ogłoszenia konkursu, który miałby zachęcić wielu pasjonatów kosmosu do aktywnego udziału w podboju przestrzeni kosmicznej zamiast biernego oczekiwania na kolejny krok agencji kosmicznych. Jednak zanim Julian Guthrie rozpocznie opowieść o samej nagrodzie XPrize, wzorowanej na tej zdobytej przez Charelsa Lindbergha za przelot przez Atlantyk, najpierw przedstawia głównych bohaterów książki.

Jednym z nich jest wspomniany już Peter Diamandis. Człowiek, który głównie dzięki sile marzeń był w stanie pogodzić oczekiwania rodziców ze swoją pasją – kosmosem. Należy on do tego typu osób, który wierzy, że nie ma rzeczy niemożliwych i ma rację. Bo jak inaczej można określić pogodzenie studiów w Harvard Medical School ze studiami technicznymi na MIT, a do tego kierowanie międzynarodową organizacją studencką Students for the Exploration and Development of Space (SEDS), założenie wraz z dwójką przyjaciół Międzynarodowego Uniwersytetu Kosmicznego oraz start-up’a? To głównie z jego biografią zapoznaje się czytelnik, zanim jeszcze dowie się jak zrobić tytułowy statek kosmiczny. A kiedy można się spodziewać historii o początkach prywatnego sektora kosmicznego i wspomnianego statku? Niestety dopiero gdy przebrniemy przez lata młodzieńcze Diamandisa i nasz bohater osiągnie trzydziestkę. Wtedy to XPrize nabiera rozpędu, pojawia się czarujący Elon Musk, a Burt Rutan po raz kolejny udowadnia, że samotnik z pustyni Mojave jest genialnym konstruktorem wszystkiego co lata.

Czytając książkę Jak zrobić statek kosmiczny można mieć mieszane uczucia. Na początku trochę przydługa, ale ciekawa biografia Diamandisa może znudzić i zniechęcić do czytania, zwłaszcza jeśli oczekiwało się książki, która od początku do końca będzie poświęcona lotom kosmicznym. Potem, już znacznie ciekawsza część o staraniach bohaterów książki, by konkurs XPrize doszedł do skutku, zwieńczona historią statku SpaceShipOne. Warto jednak po nią sięgnąć, zwłaszcza jeśli sądzi się, że prywatny sektor kosmiczny zaczął się od Elona Muska i SpaceX.

Tytuł oryginalny: How to Make a Spaceship
Autor: Julian Guthrie
Tłumaczenie: Marek Krośniak
Wydawca: Wydawnictwo Zysk i S-ka
Stron: 557
Data wydania: 16 czerwca 2020

Autor

Anna Wizerkaniuk

Z wykształcenia inżynier elektronik, studiuje elektronikę na Politechnice Wrocławskiej, członek Zarządu Klubu Astronomicznego Almukantarat