Kosmonauta Jurij Gidzenko dokonał ręcznego cumowania statku zaopatrzeniowego Progress do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Manewr został przeprowadzony bezbłędnie.

Ostatnio uaktualniony system naprowadzający statku doprowadził we wtorek (26 grudnia 2000) Progressa M1-4 do punktu odległego o 200 metrów od stacji. Wtedy o godzinie 11:54 czasu polskiego Gidzenko przełączył statek na tryb ręcznego sterowania. Za pomocą monitora i joysticka znajdujących się w module Zwiezda astronauta bezbłędnie przycumował statek do stacji. Ręczne cumowanie trwało pół godziny.

Statek przybył do stacji 18 listopada 2000 roku i rozpoczął automatyczne cumowanie przy pomocy systemu KURS. System jednak zawiódł i Gidzenko musiał dokonać ręcznego cumowania za pomocą systemu TORU. Rosyjscy inżynierowie znaleźli błąd w oprogramowaniu systemu KURS i uaktualnili je na początku grudnia. Przetestowanie uaktualnionego oprogramowania było głównym celem wczorajszego cumowania. Jednak KURS był w stanie doprowadzić statek jedynie na odległość 200 metrów od stacji, gdyż antena odpowiedzialna za końcowy fragment cumowania została złożona przy poprzednim podejsciu, zaś jej konstrukcja nie pozwala na ponowne rowinięcie. Gidzenko musiał więc ponownie dokonać ręcznego cumowania.

Początkowo amerykanie nie chcieli się zgodzić na ponowne cumowanie, gdyż system TORU w przypadku awarii nie przewiduje żadnych automatycznych działań zapobiegających kolizji naprowadzanego statku ze stacją, jednak rosjanie zaprezentowali trzy plany awaryjne na wypadek, gdyby TORU zawiódł i amerykańscy dyrektorzy NASA ostatecznie zgodzili się na rosyjską propozycję ponownego cumowania.

Autor

Marcin Marszałek