Nie wcześniej niż 7 lipca o 13:03 czasu polskiego – tak brzmi kolejne postanowienie NASA dotyczące terminu rozpoczęcia misji STS-104 promu kosmicznego Atlantis.

Technicy, programiści oraz astronauci wciąż zmagają się z problemami dźwigu Canadarm 2. NASA chce, aby ramię było w pełni sprawne, zanim rozpocznie się kluczowa dla dalszej rozbudowy stacji misja dostarczenia 12-tonowej śluzy powietrznej.

Inżynierowie zetknęli się dotychczas z dwoma problemami dotyczącymi dźwigu. Podczas pierwszych testów niespodziewanie włączyły się hamulce. Jednak mimo prób powtórzenia sytuacji, w której to nastąpiło, problem nie dał o sobie znać więcej razy. Drugi, znacznie bardziej poważny problem dotyczy komunikacji pomiędzy zapasowym kontrolerem ramienia a elektroniką jednego ze stawów. Podstawowy kontroler działa co prawda bez problemu, jednak w razie jakiejś awarii dźwig nie miałby sprawnego kontrolera zapasowego, co uczyniłoby Canadarma bezużytecznym.

Problem ze sterowaniem pojawia się niedeterministycznie. Po niedawnym zainstalowaniu poprawki na oprogramowanie pojawił się jeszcze raz, po czym ustąpił. Nie ogłaszamy zwycięstwa – stwierdził John Curry, dyrektor lotu – Chcemy dojść, co jest przyczyną awarii i dlaczego teraz tak magicznie zniknęła. Nikt nie lubi magii w dziedzinie lotów kosmicznych – dodał.

Teraz inżynierowie mają do wyboru – albo starać się poprawić oprogramowanie dźwigu, albo wysłać nieplanowaną wcześniej misję naprawczą, podczas której szwankujący staw zostałby wymieniony. Jednak z tej ostatniej opcji NASA nie chce korzystać – konieczne byłoby wówczas wysłanie na stację wahadłowca Discovery, który, zgodnie z obecnym planem, powinien w sierpniu wymienić załogę ISSa. A Załoga Trzecia, która tam wówczas zamieszka, nie została przeszkolona do instalacji śluzy powietrznej.

Tymczasem Atlantis nadal czeka na swój start w budynku montażu pojazdów kosmicznych. Nie zostanie wytoczony na platformę startową, dopóki nie będzie wiadomo na pewno, kiedy misja się rozpocznie. NASA musi się spieszyć – 17 lipca rozpocznie się martwy okres dla lotów wahadłowców, który potrwa do 3 sierpnia. Jest on spowodowany wysoką aktywnością Słońca. Temperatury będą wówczas na tyle wysokie, że czuła elektronika wahadłowca mogłaby ulec uszkodzeniu.

Autor

Tomasz Lemiech