Nie udało się dziś wystrzelić nowej rakiety firmy Boeing – Delty 4. Kontrolerzy lotu nie mieli szczęścia. Raz przeszkadzała pogoda, innym razem zawodził któryś z podsystemów. Dwukrotnie przedłużano ostatnią, 15-minutową pauzę w odliczaniu, konieczne było również dwukrotne, nieprzewidziane zatrzymanie zegara. Kolejna próba za niecałe 24 godziny – 20/21 listopada okno startowe rozciąga się w godzinach od 23:40 do 00:49. Przedstawiamy skrócony zapis czasowy ostatnich godzin dzisiejszego odliczania.

W poniedziałek Boeing ostatecznie zamknął postępowanie wyjaśniające, które dotyczyło problemów z silnikiem RL-10B-2 firmy Pratt & Whitney. Producent prowadził niedawno szczegółowe inspekcje innego egzemplarza silnika tego samego typu. Wykryto wówczas pęknięcia w turbinie. Start Delty został z tego powodu przełożony, jednak obecnie wiadomo, że silnik nowej rakiety jest wolny od wad.

Dziś o 13:21 naszego czasu odsunięto od rakiety ważącą 4 tysiące ton wieżę serwisową. Wieża umożliwia technikom dostęp do rakiety oraz chroni ją przed wpływem warunków atmosferycznych.

Ok. godziny 16:00 przeprowadzono testy systemów umożliwiających przerwanie odliczania, gdyby w ostatnich sekundach przed startem pojawił się jakiś problem. Testy zakończyły się sukcesem i obsługa opuściła platformę.

O 17:39 (T-5:45:00) rozpoczęła się końcowa faza odliczania. Na 5 minut przed startem zegary zatrzymają się na 15 minut. Wówczas kontrolerzy misji po raz ostatni sprawdzą, czy wszystko jest gotowe do startu.

O 18:39 wydano zgodę na rozpoczęcie tankowania ciekłego wodoru oraz tlenu. Operacja ta została zakończona krótko po 20:00 naszego czasu. Superzimne paliwo i utleniacz nieustannie wyparowują, dlatego zbiorniki są cały czas uzupełniane.

O 22:42 zakończono testy systemu sterowania dyszami silników.

23:09 (T-15 minut) – przeprowadzono test systemu bezpieczeństwa. Pozwala on zniszczyć rakietę na wypadek gdyby stracono nad nią kontrolę.

23:19 – zegary zatrzymały się w pozycji T-5 minut. To ostatnia z planowanych pauz podczas odliczania. Potrwa 15 minut.

23:26 – satelita Eutelsat W5 znajdujący się w ładowni Delty został przełączony na wewnętrzne zasilanie. Meteorolodzy poinformowali, że wiatr osłabł i obecnie jego prędkość mieści się w dopuszczalnych granicach. Jednocześnie pojawił się problem z mechanizmem poruszającym jednym z ramion, które w chwili startu obraca się, uwalniając rakietę. Kontrolerzy pracują nad rozwiązaniem.

23:30 – przedłużono przerwę w odliczaniu o 5 minut, aby rozwiązać problem z ramieniem. Zatem start również zostanie opóźniony – nastąpi o 23:44.

23:32 – kolejny alarm – tym razem ze strony zabezpieczenia w układzie zasilania nadajnika radiowego w drugim stopniu rakiety.

23:35 – problem z ramieniem rozwiązany. Ale bezpiecznik w nadajniku wciąż zgłasza zbyt wysoką wartość prądu w jednym z obwodów układu zasilania. Godzina startu zostanie prawdopodobnie znów przesunięta.

23:58 – rozwiązano problem z zabezpieczeniem obwodu zasilania. Nowy czas startu – 0:09.

00:05 – Wszyscy kontrolerzy odpowiedzialni za poszczegółne systemy rakiety wyrazili zgodę na kontynuację odliczania. Zegary ruszyły – już tylko 5 minut do startu.

00:07 (T-2:51) – kontroler odpowiedzialny za monitorowanie warunków atmosferycznych zgłosił zbyt dużą prędkość wiatru i odliczanie znów wstrzymano. Rozpocznie się ono ponownie od chwili T-5 minut. Start jest obecnie zaplanowany na 00:35. Trzeba było bowiem podzielić dzisiejsze okno startowe na dwie części, aby uniknąć nadmiernego zbliżenia rakiety do innego orbitującego Ziemię obiektu.

00:30 – wiatr osłabł do akceptowalnego poziomu. Zegary ruszyły.

0:33 (T-2:22) – kolejna, nieplanowana przerwa, tym razem spowodowana kłopotem z oprogramowaniem sterującym końcową fazą odliczania. To oznacza, że Delta 4 dzisiaj nie poleci. Okno startowe kończy się za 14 minut. To zbyt mało czasu, aby rozwiązać problem i jeszcze raz odliczyć od T-5 minut.

Jeśli jutro nie uda się wystrzelić rakiety, trzeba będzie odłożyć start o kolejne kilka dni, bowiem na najbliższy piątek (22 listopada) zaplanowany jest start promu Endeavour. Obsługa systemu radarowego US Air Force musi bowiem mieć czas na przekonfigurowanie swoich urządzeń, tak aby zapewnić wahadłowcowi bezpieczny lot.

Autor

Michał Matraszek