Wszystkie jasne planety świecą w tej samej części nieba i są widoczne wieczorami. Czy ich oddziaływanie na Ziemię kumuluje się i może być niebezpieczne?

Prawie każdej nocy można na niebie dostrzec gołym okiem jakąś planetę, ale rzadko której nocy można dostrzec pięć planet widocznych gołym okiem. A jeszcze rzadziej można je dostrzec jednocześnie. Największe problemy sprawia Merkury przebywający zwykle w pobliżu Słońca i ginący w jego blasku. Na przełomie kwietnia i maja 2002 roku pojawia się szansa na ujrzenie całej piątki w tym samym momencie.

Na planetarne łowy należy wybrać się około pół godziny po zachodzie Słońca. W centralnej Polsce zachodzi ono około 20:00. Wystarczy znaleźć stosunkowo ciemne miejsce z otwartym widokiem w kierunku zachodnim. W poszukiwaniach planet warto wspomóc się lornetką.

Zdecydowanie najłatwiej odnaleźć na niebie Wenus. To najjaśniejszy obiekt świecący stosunkowo nisko nad zachodnim horyzontem w gwiazdozbiorze Byka.

Niewiele trudniej odnaleźć Jowisza, świecącego znacznie wyżej ponad południowo-zachodnim horyzontem (w konstelacji Bliźniąt).

Te dwa jasne obiekty powinny pomóc nam w odnalezieniu pozostałych trzech planet.

Merkury znajduje się w Byku nieco na prawo i poniżej Wenus. Jego jasność z dnia na dzień zmniejsza się, ale pozostaje wciąż stosunkowo łatwym do dostrzeżenia obiektem.

W gwiazdozbiorze Byka znajdują się jeszcze dwie planety – Mars i Saturn. Obie świecą na lewo i nieco powyżej Wenus (widoczne są jednak znacznie bliżej Wenus niż Jowisza). Saturn znajduje się nieco na lewo od Marsa i jest od niego znacznie jaśniejszy.

Podsumujmy – ponad południowo-zachodnim i zachodnim horyzontem świecą obecnie (30 kwietnia) planety w następującym porządku: od lewej: Jowisz, Saturn, Mars, Wenus i Merkury.

Planety przemieszczają się wśród gwiazd i w ciągu najbliższych kilku dni dojdzie do kilku złączeń (a co za tym idzie – zamian “kolejności” w jakiej są widoczne na niebie).

1 maja Merkury znajdzie się 6 stopni od Wenus. Nie minie jej jednak, lecz powoli “zawróci” w stronę Słońca i zniknie w końcu w jego blasku (jego maksymalna wschodnia elongacja Merkurego wypada 4 maja).

4 maja Mars znajdzie się 2 stopnie od Saturna.

5 maja Wenus, Mars i Saturn utworzą prawie dokładny trójkąt równoboczny w odległości około 2,5 stopnia od siebie.

7 maja Saturn w odległości 2 stopni minie Wenus.

Do najciaśniejszego spotkania dojdzie 10 maja, kiedy to Wenus i Mars znajdą się w odległości zaledwie 16′ od siebie.

Zapraszamy wszystkich do obserwacji!

A co z pytaniem z pierwszego akapitu: Czy planety znajdujące się w tej samej części nieba (a więc w tym samym kierunku) są w jakikolwiek sposób niebezpieczne? Czy ich wpływ na Ziemię kumuluje się? Odpowiedź brzmi… Tak! Nie jest to jednak wpływ o którym myślą autorzy horoskopów czy teorii katastroficznych. Efektem takiego jak obecnie złączenia jest… wzrost zainteresowania tym, co dzieje się na niebie. Podobny wpływ na społeczeństwa wywarło zaćmienie Słońca w 1999 roku i kometa Hale-Bopp widoczna wiosną 1997 roku.

Dlatego możemy być spokojni, tego typu koniunkcje i zgrupowania mają zawsze dobry wpływ. Życzymy dobrej pogody!

Autor

Michał Matraszek