Zdjęcie w tle: NASA/Reid Wiseman

„To nasz dom. To my. Na niej wszyscy, których kochasz, których znasz. O których kiedykolwiek słyszałeś”.

Tak w swojej książce Błękitna Kropka Carl Sagan pisał o Ziemi. Książce, która od ponad trzydziestu lat porusza serca czytelników zabieranych w filozoficzną podróż po dziejach ludzkości i jej spojrzeniu na naszą planetę oraz Wszechświat. Dzięki rozwojowi technologicznemu możemy zobaczyć Ziemię w jej pełnej okazałości. Tego zaszczytu dostąpiło jedynie kilkuset ludzi, którzy w swoim locie wznieśli się na tyle wysoko, by objąć ją w całości wzrokiem. Pierwszym z nich był radziecki kosmonauta Jurij Gagarin. Tak opisywał widok, jakiego jeszcze żaden człowiek wcześniej nie widział:

„Ujrzałem horyzont, zakrzywienie Ziemi. Horyzont miał piękny, głęboko niebieski odcień. Sama krawędź Ziemi była natomiast jasnoniebieska, po czym stopniowo ciemniała, przechodząc w fiolet, a następnie w czerń”.

Samo doświadczenie lotu w przestrzeń i widoku Ziemi opisywał jako euforyczne. Na długo przed Gagarinem, którego lot był 12 kwietnia 1961 r., jako pierwsi zdjęcia naszej planety z kosmosu dostarczyli Amerykanie.

Przełomowa V-2

A dokonali tego przy użyciu nazistowskiej technologii. Pierwsze zdjęcie naszej planety z kosmosu zostało zrobione 24 października 1946 roku poprzez wyniesienie kamery rakietą V-2, pierwotnie skonstruowaną w III Rzeszy. Fotografia ta została początkowo utajona.

Pierwsza fotografia Ziemi z kosmosu. 24 października 1946 r.

Widzimy na niej jedynie mały fragment globu spowity chmurami. Trudno w ogóle zauważyć i zidentyfikować lądy czy oceany. Planeta była dopiero rok po największym konflikcie zbrojnym w swojej historii, a z wysokości 105 km jakiekolwiek ślady po tym stają się niewidoczne.

Rakieta V-2, skonstruowana przez niemieckiego inżyniera Wernhera von Brauna, przyniosła w swej historii jeszcze wiele przełomów. Była to pierwsza konstrukcja w kosmosie – umownie ponad linią Karmana, czyli wyżej niż 100 km. Na jej pokładzie zwierzęta po raz pierwszy znalazły się w przestrzeni – muszki owocówki. Zastosowane w V-2 technologie – żyroskopy, lotki, komputery pokładowe, turbopompa – stały się fundamentem takich pojazdów nośnych jak Saturn V, rakiety, która postawiła człowieka na Księżycu, czy R-7, podstawy radzieckiego programu kosmicznego, zaprojektowanej przez Siergieja Korolowa.

Patrząc na powyższe ujęcie warto pamiętać, że V-2 oryginalnie była tworzona jako narzędzie terroru, jako broń odwetowa III Rzeszy. Przy jej produkcji w nieludzkich i niewolniczych warunkach, głównie w podziemnej fabryce Mittelbau-Dora, zginęło więcej osób niż przy atakach na Londyn i Antwerpię.

Satelity w służbie ludzkości

Obecnie na ziemskiej orbicie jest duży tłok związany z ogromną liczbą satelitów – badawczych, telekomunikacyjnych, nawigacyjnych, szpiegowskich i innych – oraz jeszcze większą ilością kosmicznych śmieci, czyli uśmierconych satelit czy pozostałości rakiet. Pierwszym sztucznym satelitą był radziecki Sputnik 1, wyniesiony na niską orbitę okołoziemską 4 października 1957 roku. Nie był on jednak wyposażony w aparat. Pierwszym satelitą, który spełnił ten warunek, był TIROS-1: pradziadek obserwatoriów pogodowych, umieszczony na orbicie przez NASA w 1960 roku.

Pierwsze telewizyjne zdjęcie Ziemi z kosmosu wykonane przez satelitę TIROS 1. 1 kwietnia 1960 r.

W szumie sygnałów telewizyjnch widzimy część planety osłoniętą dużą ilością chmur. Mimo tak małej szczegółowości obrazu, jesteśmy w stanie rozpoznać kontury Ziemi, naszego Domu.

Aktualnie wokół Ziemi krąży ok. 15 000 satelitów, z czego 2/3 należy do konstelacji Starlink. Dodać do tej liczby trzeba kilka tysięcy satelitów martwych, będących kosmicznymi śmieciami, oraz setki tysięcy odłamków i fragmentów różnorakich obiektów wyniesionych przez ludzi kiedykolwiek na orbitę. Jest to rosnący problem dla astronomów, ponieważ satelity utrudniają obserwacje – swym blaskiem przysłaniając ciemniejsze obiekty oraz pozostawiając na fotografiach nieba w różnej formie tzw. artefakty.

Największe osiągnięcie ludzkości

Program Apollo, czyli lądowanie człowieka na Księżycu i jego bezpieczny powrót do końca dekady, zapowiedziane w 1961 roku przez prezydenta Johna F. Kennedyego, był elementem zimnej wojny. Nie chodziło tutaj o samo lądowanie, lecz o pokazanie wielkości technologicznej USA i ich przewagi nad Związkiem Radzieckim. Przedsięwzięcie to przyniosło wiele ważnych zdjęć naszej planety, które po dziś dzień żyją w kulturze.

Programem pomocniczym Apollo był Lunar Orbiter. Zadaniem inżynierów pracujących w jego ramach było skonstruowanie sztucznego satelity Księżyca i umieszczenie go na odpowiedniej orbicie. Urządzenie Lunar Orbiter 1 przyniosło nam takie oto zdjęcie:

Pierwsze zdjęcie Ziemi z Księżyca. 23 sierpnia 1966 r.

Widzimy na nim powierzchnię Księżyca, z ponad której wyłania się Ziemia. Zdjęcie zostało wykonane 23 sierpnia 1966 roku. Tego dnia Księżyc był tuż po I kwadrze, kolejna zatem jest pełnia – z racji, że Słońce jest po prawej stronie fotografii, to nasz naturalny satelita po swojej orbicie będzie wędrował w lewo. Odpowiednio orientując zdjęcie i dopasowując je do rzeczywistego ruchu Księżyca, dowiadujemy się, że ziemski biegun północny jest na tej fotografii na dole. Dzięki ustaleniu tego, łatwiej nam będzie określić, jaką część Ziemi widzimy: oświetlone są Ameryka Północna i Południowa. Z odległości 385 tysięcy kilometrów naprawdę bardzo trudno rozpoznać ojczyznę orbitera. Zatem – czy ma ona jakiekolwiek znaczenie?

Earthrise

Takim mianem zostało okrzyknięte kolejne zdjęcie. W tłumaczeniu Wschód Ziemi, będący pierwszym kolorowym obrazem naszej planety zrobionym przez człowieka z innego ciała niebieskiego, bo z Księżyca. Fotografia została wykonana w ramach misji Apollo 8 w wigilię Bożego Narodzenia 1968 r.

Zdjęcie Ziemi wykonane z pokładu Apollo 8. 24 grudnia 1968 r.

Nie jest to bynajmniej pierwsze kolorowe zdjęcie naszej planety z przestrzeni kosmicznej, bo takie zrobiono rok wcześniej. Ląd widoczny na tej fotografii to zachodnia część Afryki. Smugi chmur pokazują dynamikę naszej atmosfery, od której zachowania zależy w praktyce całe nasze życie. Na Księżycu nie ma atmosfery – nie powstały więc tam formy życia. Jak widać, nawet burzliwa atmosfera jest lepsza niż żadna.

Blue Marble

Chyba najsłynniejsza fotografia Ziemi w historii. Wykonana w trakcie misji Apollo 17, ostatniej z tego programu, w dniu 7 grudnia 1972 r.

Blue Marble. Zdjęcie Ziemi wykonane z pokładu Apollo 17. 7 grudnia 1972 r.

Ponownie widzimy Afrykę, lecz teraz niemal w całości. Na dole ukazuje się Antarktyda, a u góry – Bliski Wschód. Przemieszczające się masy powietrza ujawniane przez chmury ulegają sile Coriolisa, co widzimy jako charakterystyczne łuki. Widok ten na naszą planetę pochodzi z wysokości prawie 30 000 km.

Nowszą wersję tego zdjęcia otrzymaliśmy dzięki programowi Artemis, następcy programu Apollo:

Hello, world. Zdjęcie Ziemi wykonane z pokładu kapsuły załogowej Orion, podczas misji Artemis II. 3 kwietnia 2026 r.

Jest to zdjęcie zatytułowane Hello, world – z ang. Witaj, świecie – zrobione tuż po zakończeniu manewru Trans-Lunar Injection – wystrzelenia kapsuły z załogą na orbitę wokółksiężycową 3 kwietnia 2026 r. Widzimy na nim Afrykę, Półwysep Iberyjski, znaczną część Atlantyku oraz Ameryki Południowej. Nad biegunami uwidacznia się zorza, a w prawej dolnej części zdjęcia – atmosfera podświetlana przez Słońce. Poniżej jasna mgiełka to światło zodiakalne – poświata tworzona przez odbicie światła słonecznego od pyłu krążącego w pobliżu płaszczyzny orbity Ziemi. Warto zwrócić uwagę na widoczne nocne światła miast – jest to fotografia nocnej strony Ziemi, oświetlonej wyłącznie światłem Księżyca w pełni. Ustawienia aparatu wymagały ogromnego ISO – ponad 50 000 – ponieważ światła nie można było zebrać długim czasem naświetlania ze względu na ruch kapsuły. Dzięki temu widoczne są też gwiazdy w tle. Poniżej światła zodiakalnego jest planeta Wenus, w pobliżu jednej z dwóch ryb tworzących gwiazdozbiór. Lewa strona zdjęcia to krawędź okna w kapsule załogowej, która ciągnie się aż do prawego dolnego rogu.

Earthset

Skoro Ziemia wzeszła, to musi też zajść. Zdjęcie Zachód Ziemi zostało zrobione z kapsuły Orion wyniesionej w misji Artemis II na orbitę wokółksiężycową.

Earthset. Zdjęcie Ziemi zachodzącej pod księżycowy horyzont. 6 kwietnia 2026 r.

Nie wiemy, która osoba z czwórki astronautów biorących udział w misji zrobiła to zdjęcie. Nie jest to tak właściwie istotne. Ważniejsze, co na zdjęciu zostało uwiecznione – planeta Ziemia i jej wierny towarzysz Księżyc.

Ciekawość na Marsie

Widzieliśmy Ziemię z powierzchni Księżyca. Natomiast nasza planeta z powierzchni Marsa prezentuje się następująco:

Zdjęcie Ziemi na marsjańskim niebie wykonane przez łazik Curiosity. 31 stycznia 2014 r.

Ziemia, odległa wtedy o 160 milionów kilometrów, to ten jasny punkcik na środku zdjęcia – radzę najpierw przetrzeć monitory z kurzu, nim będziecie się jej doszukiwać. Zrobione ono zostało przez łazik Curiosity po marsjańskim zmierzchu, w dniu 31 stycznia 2014 r., czyli w sol 529 – tyle marsjańskich dób upłynęło od rozpoczęcia misji łazika do zrobienia tego zdjęcia.

Pale Blue Dot

Każda podróż dobiega kiedyś końca. Nasza musi zakończyć się tutaj, lecz trwać jeszcze będzie przez miliony lat podróż urządzenia, które zrobiło zdjęcie zatytułowane, przekładając na język polski, Błękitna Kropka. To właśnie do tego zdjęcia odnoszą się słowa Carla Sagana przytoczone na początku. Spójrzmy zatem na to zdjęcie, na nasz Dom:

Pale Blue Dot. Zdjęcie Ziemi wykonane z odległości ponad 40 jednostek astronomicznych przez sondę Voyager 1. 14 lutego 1990 r.

Gdzież tu Ziemia, spytacie. Otóż pośrodku zdjęcia, bliżej prawej krawędzi, jasny punkcik. Nasza planeta odległa o 6 miliardów kilometrów, czyli 40,5 jednostki astronomicznej. Zdjęcie wykonane przez sondę Voyager 1 w walentynki 1990 r.

„Spójrz ponownie na tą kropkę. To nasz dom. To my. Na niej wszyscy, których kochasz, których znasz. O których kiedykolwiek słyszałeś. Każdy człowiek, który kiedykolwiek istniał, przeżył tam swoje życie. To suma naszych radości i smutków. To tysiące pewnych swego religii, ideologii i doktryn ekonomicznych. To każdy myśliwy i zbieracz. Każdy bohater i tchórz. Każdy twórca i niszczyciel cywilizacji. Każdy król i chłop. Każda zakochana para. Każda matka, ojciec i każde pełne nadziei dziecko. Każdy wynalazca i odkrywca. Każdy moralista. Każdy skorumpowany polityk. Każdy wielki przywódca i wielka gwiazda. Każdy święty i każdy grzesznik w historii naszego gatunku, żył tam. Na drobinie kurzu zawieszonej w promieniach Słońca. Pomyśl o rzekach krwi przelewanych przez tych wszystkich imperatorów, którzy w chwale i zwycięstwie mogli stać się chwilowymi władcami fragmentu tej kropki. Naszym pozą. Naszemu urojonemu poczuciu własnej ważności, naszej iluzji posiadania jakiejś uprzywilejowanej pozycji we Wszechświecie, rzuca wyzwanie ta oto kropka bladego światła”.

Tak Carl Sagan pisał o tym zdjęciu. To, że Ziemia jest zawieszona w promieniu to zupełny przypadek – zdjęcie jest wyciętym fragmentem całości, na której Słońce prześwietla matrycę, a widoczne promienie to zwyczajne refleksy na obiektywie kamery.

Podróż Voyagera 1 trwa nadal. I będzie trwać, dopóki nie zderzy się z kosmiczną skałą lub, co równie prawdopodobne, zostanie przechwycony przez obcą cywilizację.

Sacré bleu !

Po francusku to wyrażenie oznacza dosłownie o święty błękicie!, w wolnym tłumaczeniu wielkie nieba!. Jest to wykrzyknienie, które pozwala uniknąć złamania drugiego przykazania.

Błękit to wyznacznik naszej planety. Od setek tysięcy lat nasi przodkowie widzieli codziennie ten sam żywy błękit sklepienia. Czcili go, tworzyli mity, wnosili go do języka. Bóg zamieszkuje niebo, a samo to słowo dało początek przymiotnikowi niebieski, oznaczającemu coś boskiego, coś ponadludzkiego lub zwyczajnie kolor tego, co od zawsze ponad naszymi głowami.

Nie na każdym świecie niebo jest niebieskie. Na Marsie, Wenus czy Tytanie jest pomarańczowe, na Jowiszu brązowe, a na Merkurym czy Księżycu, przez brak atmosfery – czarne. Nasza planeta pod tym względem w Układzie Słonecznym jest wyjątkowa.

Dbajmy zatem o nasz błękit, aby służył kolejnym tysiącom pokoleń, które będą w przyszłości zamieszkiwały Ziemię. Pokoleń, które poznają już inne kolory sklepień, ale z nostalgią będą myślały o jedynym, niepowtarzalnym błękicie.

Autor

Jakub Rakoca

Jestem miłośnikiem astronomii właściwie od... dziecka. Na komunię zażyczyłem sobie teleskop - wprawdzie wtedy nic o teleskopach nie wiedziałem, więc wybrałem 50 mm f/12 refraktor. Ale co zobaczyłem, to moje. Trzykrotnie brałem udział w finale Olimpiady Astronomicznej, przy czym ostatnie dwa udziały dały mi tytuł laureata.W wolnych chwilach lubię czytać postapo i słuchać muzyki, głównie punk. Latem się wybieram na rower i zazwyczaj gubię się w okolicznych wsiach.