Już od prawie tygodnia załoga promu Columbia nieprzerwanie dogląda eksperymentów, które zabrała ze sobą na orbitę. Ostatnio astronauci zmagali się także z instalacją chłodzącą moduł Spacehab. Zdaniem NASA, awaria nie powinna jednak wpłynąć znacząco na przebieg misji.

Moduł Spacehab ma niezależny od klimatyzacji orbitera system chłodzenia. Jest on wyposażony w dwa redundantne separatory służące do usuwania wody, która skropliła się podczas chłodzenia powietrza. W sobotę 19 stycznia pierwszy separator przepełnił się i wyłączył. Astronauci uruchomili zapasowe urządzenie, po czym przy pomocy ręczników usunęli spod podłogi blisko dwa litry rozlanej wody. Drugi separator działał poprawnie do niedzieli. Potem nastąpiło zwarcie i przepalił się bezpiecznik. Od tego czasu Spacehab nie ma ani jednego działającego separatora.

Aby ograniczyć gromadzenie się wody, kontrola naziemna poleciła astronautom zmniejszyć intensywność chłodzenia w Spacehabie oraz wyregulować klimatyzację orbitera tak, aby wtłaczała więcej chłodnego powietrza do modułu. Oprócz tego załoga pracuje nad rekonfiguracją układu chłodzącego eksperymenty. Woda, która je chłodzi, jest rozprowadzana po szafach ze sprzętem poprzez skomplikowaną sieć rurek. Przy pomocy dodatkowych zaworów, załoganci są w stanie zmienić sposób rozpływu wody w instalacji i zmniejszyć lub zwiększyć ilość wody zużywanej do chłodzenia określonych urządzeń, tak aby eksperymenty przebiegały bez zakłóceń.

Dyrektor lotu, Phil Engelauf zapewnił, że astronautom nie jest z tego powodu zbyt gorąco. Normalna temperatura w orbiterze to ok. 22 stopni Celsjusza. Krótko po awarii temperatura wzrosła co prawda aż do 29 stopni, ale obecnie ustabilizowała się na poziomie ok. 24,5 stopni.

Autor

Tomasz Lemiech