Nie, to nie był przypadek, a zamierzony test, podczas którego inżynierowie sprawdzali, ile wytrzyma pierwszy człon rakiety SLS. Taka wiedza jest bardzo przydatna, jeśli planuje się wykorzystać rakietę do transportu ludzi. Nie ważne, jak dokładne będą symulacje i modelowanie komputerowe rakiety, nic nie zastąpi eksperymentalnej oceny projektu, który jednocześnie weryfikuje poprawność obliczeń komputerowych.

Widoczny na zdjęciu zniszczony fragment rakiety SLS to zbiornik na ciekły wodór – paliwo wykorzystywane przez silniki pierwszego stopnia SLS. Po tym jak pozytywnie przeszedł przez testy strukturalne, wytrzymując przewidywane obciążenie podczas startu i lotu, inżynierowie postanowili sprawdzić, jakim minimalnym siłom musiałby zostać poddany zbiornik, by ulec zniszczeniu. Sfotografowane pozostałości to efekt działania przez 5 godzin sił 260% większych, niż przewidywane obciążenie przy starcie.

Źródła:

Autor

Anna Wizerkaniuk

Z wykształcenia inżynier elektronik, studiuje elektronikę na Politechnice Wrocławskiej, członek Zarządu Klubu Astronomicznego Almukantarat