Startrailsy to fotografie przedstawiające pozorny ruch gwiazd na nocnym niebie w postaci długich świetlnych śladów. Smugi te nie są efektem rzeczywistego ruchu gwiazd, lecz obrotu Ziemi wokół własnej osi. Każda zarejestrowana linia to fragment drogi, którą gwiazda „rysuje” na niebie w czasie naświetlania.
W zależności od kierunku fotografowania, szlaki mogą tworzyć koncentryczne okręgi (w pobliżu bieguna niebieskiego), przyjmować formę łuków i linii ukośnych, lub też – w okolicy równika ziemskiego – niemalże prostych, pionowych pasm.

Sahara, dolina rzeki In Djaren, Canon EOS R6 + Canon RF 35 mm, 300 x 30 sek., f2.2, ISO 1600, kadr na południe.

Hala Miziowa, Beskid Żywiecki, Canon EOS R6 + Sigma Art 14 mm, 320 x 15 sek., f2.8, ISO 800, kadr na północ.
Startrailsy są najprostszą formą astrofotografii krajobrazowej, łączącą w sobie estetykę i stosunkowo krótki czas wykonania, dlatego od lat cieszą się niesłabnącą popularnością.
Dodatkowym atutem tego typu fotografii jest fakt, że ten sam materiał można, przy odpowiednich założeniach dla sesji, wykorzystać do zmontowania filmu poklatkowego (timelapse’a). Oznacza to, że jedna nocna sesja może dać dwa zupełnie różne efekty końcowe – statyczny obraz szlaków gwiazd i dynamiczny film poklatkowy pokazujący ruch nieba w czasie. Kluczem jest odpowiednie zaplanowanie zdjęć już na etapie rejestracji. Jeżeli interesują nas tylko startrailsy i jesteśmy pod ciemnym niebem (1 lub 2 w skali Bortle’a), możemy stosować dłuższe czasy naświetlania pojedynczej klatki, nawet 2 – 3 minuty. Jeżeli z tego samego materiału będziemy chcieli zmontować timelapse’a, należy skupić się na ekspozycjach do 30 sekund, co w niektórych przypadkach może być jeszcze zbyt długim czasem (najczęściej jest to 10 – 15 sekund). W obu technikach bazuje się na serii zdjęć wykonywanych jedno po drugim, o stałych parametrach ekspozycji.
Dziś skupimy się na szlakach gwiazd, jednak należało o tym wspomnieć już na tym etapie. Do timelapse’a wrócimy w oddzielnym artykule.
Jeżeli podczas sesji nie będziemy stosować czasu naświetlania pojedynczej klatki dłuższego niż 30 sekund, a aparat posiada softwerowy interwałometr, to wężyk staje się zbędny. Jeśli jednak aparat go nie ma lub jeśli będzie stosowana dłuższa ekspozycja, to konieczne jest jego zastosowanie, ponieważ w trybie manualnym 30 sekund jest maksymalnym możliwym do ustawienia czasem naświetlania w praktycznie każdym aparacie. Kompozycja została już wspomniana – warto dodać, że wybraną lokalizację i dojście do niej należy sprawdzić za dnia – nie tylko ze względu na własne bezpieczeństwo, ale także po to, by nie być niemile zaskoczonym, gdy okaże się dopiero na miejscu, że nasz wymarzony kadr przysłania np. ponad dwumetrowa kukurydza.
Jeśli zatroszczyliśmy się już o wszystko, czas ruszyć na sesję.
Aby otrzymać „czysty” cyfrowy negatyw, fotografuje się w formacie RAW, pamiętając o wyłączeniu wszystkich funkcji korygujących, o których była mowa w poprzednim artykule. Tylko to daje pełną kontrolę nad plikami podczas wywołania zdjęcia. Należy rozstawić zestaw – statyw ma stać stabilnie i być wypoziomowany. Następnie trzeba ustawić nasz zaplanowany kadr, ostrość i wprowadzić ustawienia ekspozycji. Tu należy się kilka słów wyjaśnienia w kwestii „jasnej” optyki – otóż obiektywy mają swoje wady, które są najbardziej zauważalne przy maksymalnie otwartej przysłonie. Niewiele obiektywów jest idealnie ostrych przy maksymalnym otwarciu, uwypuklają sie wtedy również aberracje, przede wszystkim komatyczne. Owe problemy znikają właśnie dzięki przymknięciu przysłony, a dysponując „jasną” optyką, mimo domknięcia, nadal dysponuje się względnie dużym otworem, co przekłada się wprost na ilość światła docierającą do matrycy. Jasne obiektywy mają f1.4, 1.8, a pojawiają się już konstrukcje z f1.2. Jeśli nie mamy takiej optyki, nie oznacza to, że ciemniejszymi obiektywami nie można wykonać zdjęcia – trzeba po prostu zwiększyć czułość lub czas naświetlania, albo zakaceptować owe wady i pozostać przy maksymalnym otwarciu (trójkąt ekspozycji). W przypadku startrailsa pomocnikiem może być Księżyc, który doświetli kadr, ułatwiając przy okazji pracę z „ciemniejszymi” obiektywami.

Przykładowy kadr wykonany podczas pełni Księzyca, Canon EOS 6D mk II + Samyang 20 mm, 240 x 30 sek., f2.8, ISO 800.
Wrócmy jednak do klatki testowej.
Dzięki niej zobaczymy, czy dobrze ustawiliśmy kadr, ostrość oraz to, jak wygląda histogram zdjęcia. Jeśli trzeba, należy skorygować kadr i parametry ekspozycji. To, co trzeba zrobić, zależy przede wszystkim od miejsca, w którym wykonujemy fotografie. Jeśli jest zanieczyszczone światłem, to zapewne konieczne jest zarówno zmniejszenie ISO, jak i domknięcie bardziej przysłony.Tak właśnie było w przypadku zdjęcia z Hali Miziowej, zamieszczonego powyżej, ponieważ miejscowości w dolinach mocno świeciły. Należy również pamiętać, że wyższe ISO daje w efekcie więcej gwiazd, a niższe – mniej. Przy filmie typu timelapse wyższe ISO jest z kolei raczej niezbędne. Jeśli zbieram materiał tylko do startrailsa, najczęściej stosuję ISO 800 lub 1600, a jeśli ma też powstać timelapse, to również 1600, choć zdarzało się nawet 3200. W przypadku, gdy zdecyduje się na dłuższą ekspozycję (ponad 30 sekund na klatkę), należy przełączyć aparat na tryb BULB, zaprogramować wężyk (zgodnie z instrukcją obsługi) i to on zajmuje się wyzwalaniem migawki podczas całej sesji. W zależności od rodzaju zbieranego materiału, co ściśle wiąże się z czasem naświetlania pojedynczej klatki, trzeba ustawić w interwałometrze odpowiednią liczbę klatek do wykonania. Interwał pomiędzy klatkami należy ustawić na minimalny możliwy (1 sekundę) – to bardzo ważne, ponieważ zbyt długi interwał spowoduje, że zamiast ładnego, ciągłego śladu gwiazdy uzyskuje się linię przerywaną.
Jeśli wszystko jest już przygotowane, można zacząć rejestrować materiał. W tym momencie nie pozostaje już nic innego, jak puścić sesję i w międzyczasie podziwiać niebo, delektując się ciepłą kawą lub herbatą.
Po powrocie z terenu zaczyna się wywoływanie materiału. Wykorzystuje się do tego darmowe oprogramowanie StarStax lub Sequator, a oprócz tego Photoshop (osobiście pracuję w StarStax).
Zaczyna się od wywołania RAWów, na przykład w Adobe Camera RAW, ale Lightroom również się sprawdzi. Już na tym etapie można wprowadzić korekty według naszego gustu. Wprowadzone korekty należy oczywiście zsynchronizować do wszystkich klatek.

Zrzut ekranu Adobe Camera RAW.
W przypadku powyższego kadru zostały jedynie wyciągnięte cienie i lekko skorygowana temperatura barwowa (było 4000 K). Na tym etapie, czego na screenie nie widać, w zakładce optyka, można wykonać korekcję obiektywu. Wstępnie wywołany plik należy zapisać do formatu JPEG lub PNG z uwagi na oszczędność przestrzeni dyskowej. Program obsługuje również format TIFF, ale waga tych plików jest bez porównania większa – można też pracować na JPEGach.
Należy uruchomić wspomniany program, załadować nasze pliki i kliknąć START.
Po chwili otrzymuje się złożone zdjęcie… i tu dochodzi się do problemu, który należy rozwiązać: są nim satelity i samoloty, które również się zarejestrowały. W tym przypadku przede wszystkim samoloty, ponieważ w kadrze było podejście do lotniska w Katowicach i na prawie wszystkich klatkach zarejestrowały się samoloty, operujące do i z lotniska, jak i te przelatujące w przestrzeni powietrznej. Oprócz tego zarejestrował się przejazd skuterem, prawdopodobnie obsługi stoku – efekt widać poniżej.

Jak sobie z tym poradzić?
Otóż wspomniane ślady trzeba po prostu zamalować w Photoshopie czarnym pędzlem, najlepiej na dużym powiększeniu, tak aby przypadkowo nie zamalować gwiazd. Podobnie należy postąpić z zaświetlonym pierwszym planem, jeśli takie klatki mamy, a mamy w tym przypadku skuter.

Przykładowe usuwanie zaświetlonego pierwszego planu.

Przykładowe usuwanie samolotów.
Po korekcie pliki należy nadpisać i uruchomić program ponownie. Algorytm StarStaxa podczas składania zdjęcia odejmie to, co zostało zamalowane na czarno (1 na zrzucie ekranu poniżej). Tu można wspomnieć o jeszcze jednej funkcji tego programu – jest nią COMET MODE (2 na zrzucie ekranu poniżej). W tym przypadku algorytm pracuje nieco inaczej, a mianowicie redukuje nieco ślady gwiazd, tworząc wzór komety, przy okazji redukując również niechciane obiekty na niebie oraz zaświetlenie pierwszego planu – oczywiście nie odejmie wszystkiego, ale dużo potrafi skorygować sam.

Zrzut ekranu StarStax.
Na fotografiach poniżej można zobaczyć różnicę w uzyskanym rezultacie z tego samego materiału.

Tryb standardowy.

Tryb COMET MODE.
Jeśli wszystko zostało usunięte, to pozostały w zasadzie ostatnie szlify, które wykonuje się w Photoshopie.
Na koniec jeszcze kilka obiecanych słów o aparatach. W dobie fotografii cyfrowej mamy praktycznie dwie możliwości – lustrzankę lub bezlusterkowiec. Aparaty bezlusterkowe, jak sama nazwa wskazuje, nie posiadają lustra i dzięki temu unikane są dwa problemy, które występują w lustrzankach. Ich powodem jest właśnie lustro, które umożliwia korzystanie z wizjera, jednak czasem może być źródłem nieporządanego światła odbitego od niego, co wpływa na jakość klatek. Kwestia ta jest bardzo prosta do rozwiązania. Niektóre aparaty posiadają wbudowaną kurtynę wizjera, jak np. Nikon D810 czy D850 – wystarczy przesunąć dźwignię i po kłopocie. Canon w swoich aparatach stosuje inne rozwiązanie, którym jest zaślepka na pasku aparatu – wystarczy zdjąć muszlę oczną z wizjera aparatu i w to miejsce założyć ową zaślepkę. Drugą kwestią jest ruch lustra, który może wywoływać mikrodrgania. O ile w przypadku fotografowania Drogi Mlecznej możemy skorzystać z funkcji BLOKADY LUSTRA PODNIESIONEGO, to w przypadku startrailsa nie jesteśmy w stanie tego zrobić, ponieważ aparat najpierw podnosi lustro, a dopiero po krótkiej chwili otwiera migawkę, co wprost wpływa na długość interwału, a chcemy, by był jak najkrótszy. O blokadzie lustra podniesionego więcej będzie w artykule dotyczącym Drogi Mlecznej.

Zaślepka wizjera w aparatach lusterkowych Canon.
Wszyskie zdjęcia zawarte w powyższym artykule zostały wykonane fabrycznym, niemodyfikowanym aparatem.
Korekta – Antonina Habrat, Matylda Kołomyjec




