Obrazek wyróżniający: SpaceX
Sektor kosmiczny znajduje się obecnie w punkcie zwrotnym, a tempo, w jakim rozwijana jest technologia rakietowa, nie przestaje zadziwiać. Choć ponowne wykorzystywanie elementów rakiet przestało być już domeną science fiction i stało się codziennością, to nadchodzące miesiące mogą przynieść absolutny przełom. Inżynierowie SpaceX szykują się do przeprowadzenia manewru, który jeszcze do niedawna wydawał się niemożliwy do zrealizowania.
Dokładna data jeszcze nie jest znana, natomiast wszystko wskazuje na to, że SpaceX w końcu to zrobi: pierwsze w historii złapanie orbitalnego pojazdu jest w zasięgu 1–2 miesięcy. Według Elona Muska IFT-5, najbliższy lot rakiety Starship (jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem), zakończy się złapaniem nie tylko Boostera, ale i samego Shipa przez ramiona ogromnej wieży startowej Mechazilla.
W obecnym etapie historii możemy spokojnie powiedzieć, że odzysk pierwszego stopnia orbitalnych rakiet nośnych jest już opanowany. Mimo znacznego spadku ceny wynoszenia kilograma materiału na orbitę okołoziemską cena nie sięgnęła jeszcze swojej najniższej możliwej wartości. Od najwcześniejszych dni kosmonautyki rakiety nie składają się z tylko jednego stopnia. Znakomita większość ma bowiem dwa stopnie: pierwszy służący do oderwania się od ziemi i pokonania najgęstszych warstw atmosfery, a drugi do nadania ładunkowi docelowej prędkości – już w kosmosie lub prawie w nim.
Drugi stopień jest mniejszy i porusza się szybciej. Innymi słowy, jest wielokrotnie trudniejszy do odzyskania niż pierwszy, który nie oddala się znacznie od miejsca startu. Starship jest dodatkowo ciekawym przykładem, ponieważ jego drugi stopień jest statkiem kosmicznym samym w sobie, a jego ładunek jest schowany w jego wnętrzu.
Pierwszy stopień rakiety jest zawsze największy i najdroższy. Jego odzysk był pierwszym i najważniejszym krokiem, żeby w ogóle zacząć proces zbijania cen lotów kosmicznych. Odzysk drugiego jest nie tylko bardziej złożony technicznie, ale też mniej się opłaca ze względu na jego mniejszy rozmiar. Opanowanie odzysku drugiego stopnia jest więc nie tylko znacznie wyższym etapem rozwoju inżynierii kosmicznej, ale też świadectwem zmiany podejścia – z grubo ciosanych zmian na ogromną skalę do bardziej subtelnych i precyzyjnych udoskonaleń.
Starship od samego początku był jednak projektowany z myślą o byciu w pełni odzyskiwalnym. W jego przypadku odzyskanie drugiego stopnia nie jest opcją – jest koniecznością i sensem całego programu. Stąd niedawna zapowiedź Elona Muska o pierwszej w historii kosmonautyki próbie złapania Shipa po jego powrocie z orbity jest tak ekscytująca. Poza tym zapowiedziana jest również demonstracja transferu paliwa między zbiornikami na orbicie w warunkach mikrograwitacji – kolejna z istotnych części programu dla jego ambitnych, dalszych celów.
Podsumowanie
Nadchodzący test rakiety Starship to coś więcej niż kolejny widowiskowy eksperyment. Udane przechwycenie drugiego stopnia oraz przeprowadzenie próby tankowania w kosmosie będą stanowić ostateczny dowód na to, że era w pełni odzyskiwalnych, tanich i wielokrotnego użytku systemów transportu kosmicznego stała się faktem. Jeśli SpaceX zrealizuje te założenia, otworzy to drzwi do stałej obecności człowieka na Księżycu oraz drastycznie zbliży nas do realizacji wizji załogowej misji na Marsa. Przed nami moment, który może na zawsze zmienić układ sił w eksploracji kosmosu.
Korekta – Alex Rymarski

