Philae – 100 kg silników, zestawów doświadczalnych, układów scalonych, harpunów, silników pomocniczych. Jak to możliwe, że ten stukilogramowy lądownik skupił na sobie uwagę całego świata?

Lądownik Philae miał za zadanie zbadanie komety 67P/Czurimow-Gierasimienko. Zamysł wylądowania na tak małym i nieprzyjaźnie ukształtowanym obiekcie był ryzykowny, ale wykonalny. Lądowanie w miejscu do tego przeznaczonym miało nastąpić za pomocą harpunów oraz silnika azotowego. Plan doskonały przewidywał lądowanie na powierzchni i przytwierdzenie modułu przy pomocy dwóch harpunów. W przypadku niepowodzenia harpunów, silnik na ciekły azot miał przytwierdzić lądownik do gruntu.

Po wylądowaniu komponent, korzystając z głównej baterii zapewniającej 60 godzin pracy, powinien zbierać dane za pomocą przewożonych instrumentów, a w przypadku rozładowania baterii miał za zadanie kontynuację misji za pomocą dodatkowych baterii ładowanych panelami słonecznymi.

Sprawy przybrały jednak zły obrót, ponieważ ani harpuny, ani silnik wykorzystujący ciekły azot nie zadziałały. W wyniku nie przytwierdzenia komponentu odbił on się trzy razy od powierzchni komety osiadając w miejscu do tego nieprzeznaczonym, w niepoprawnej pozycji.

Lądownik wykonał jednak swoją misję w 80% zbierając przydatne informacje oraz przesyłając je poprzez sondę Rosetta na Ziemię. Ponieważ oba systemy zawiodły, lądownik spoczywał w nienasłonecznionym miejscu i nie był on w stanie efektywnie pozyskiwać energii. Z powodu stabilizacji tylko na dwóch (z trzech) podporach naukowcy bardzo ostrożnie podchodzą do wszelkich prób zmiany położenia kopuły lądownika.

Niefortunne położenie modułu.

Finalnie, komponent po wylądowaniu 12 listopada 2014 roku wykonał większość swojej pracy wykorzystując energię z głównego ogniwa. Po wykonaniu zadania moduł zakończył transmisję i do 13 czerwca 2015 roku nie wysyłał żadnych sygnałów. 13 czerwca przesyłał przez krótki czas wiadomości.

Po wysłaniu pakietu informacji znowu zamilkł. Przyczyną braku transmisji mogło być uszkodzenie głównego nadajnika, przez co połączenie się z sondą Rosetta było niemożliwe w odległości, na którą satelita musiała okresowo odejść, aby uniknąć zderzenia z materią wydzielaną przez kometę. Pomimo ponownego zbliżenia, lądownik dalej nie przesyłał informacji.

Z posiadanych informacji wynika, że większość części lądownika dalej działa i jedyną trudnością jest brak zasilania oraz łączności. W związku z bardzo długą hibernacją Philae, podjęto decyzję o przerwaniu prób nawiązania łączności i zaczekanie na zbliżenie się komety do Słońca. Skutkować to będzie zwiększeniem energii docierającej do paneli słonecznych w komponencie. Ogrzewanie komety spowoduje również jej ogrzewanie, a w konsekwencji emitowanie większych ilości materii z komety, co skutkować będzie trudnościami w łączności sondy z Philae.

Czy pomimo wstrzymania prób skontaktowania się z lądownikiem prześle on jeszcze informacje o badanym obiekcie?

Tego możemy się już tylko domyślać.

Autor

Andrzej Miotk