W styczniu 2021 roku, po raz pierwszy w historii satelita telekomunikacyjny wykorzystał paliwo jodowe do zmiany swojej orbity. Technologia została opracowana przez ThrustMe – spółkę spin-off z École Polytechnique i francuskiego Narodowego Centrum Badań Naukowych (CNRS) ze wsparciem Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) w ramach programu Advanced Research in Telecommunications Systems (ARTES).

Zespół użył innego niż zwykle paliwa przy budowie elektrycznego silnika sterującego – jodu. Ten pierwiastek, który, w porównaniu z tradycyjnymi paliwami, jest tani i umożliwia wykorzystanie prostszych technologii. Jest także nietoksyczny, a w temperaturze pokojowej i pod standardowym ciśnieniem przyjmuje stały stan skupienia. Są to ważne właściwości, ponieważ zmniejszają koszty i bardzo ułatwiają jego przetwarzanie na Ziemi.

ESA

Działający silnik jodowy spółki ThrustMe na pokładzie nanosata.

Podczas ogrzewania, jod przechodzi sublimację – bezpośrednią zmianę stanu skupienia z ciała stałego w gaz – co idealnie sprawdza się przy prostych systemach napędowych. Oprócz tego ma większą gęstość niż większość paliw, dzięki czemu zajmuje mniejszą objętość na satelicie.

Zespół ThrustMe zaopatrzył w swój silnik jodowy komercyjnego nanosatelity badawczego o nazwie SpaceTy Beihangkongshi-1, który poleciał w kosmos w listopadzie 2020 roku. Na początku stycznia tego roku odbył się test napędu, poprzedzający użycie go do zmiany orbity satelity.

ESA

Artystyczne przedstawienie śmieci kosmicznych na orbicie okołoziemskiej.

Ta mała, lecz potencjalnie przełomowa innowacja, może pomóc oczyścić orbitę naszej planety z kosmicznych śmieci, na które składają się głównie zużyte stopnie rakiet i nieczynne satelity. Takie niewielkie silniki jodowe można wykorzystywać do strącenia satelity w atmosferę po zakończeniu jego misji, gdzie spłonąłby, nie pozostawiając po sobie żadnych odpadków na orbicie. Istnieją także inne potencjalne zastosowania tej technologii – wszelkie CubeSaty, od tych monitorujących uprawy rolne po całe ich konstelacje zapewniające globalny dostęp do Internetu, mogłyby podwyższać swoją orbitę przy użyciu tego typu silników. To diametralnie odsunęłoby moment ich spalenia w atmosferze, a tym samym wydłużyłoby misję.

Autor

Zofia Księżak