Okresowe zjawisko wyrzutów cuchnącego gazu z przybrzeżnej części Atlantyku jest częstsze niż dotąd sądzono. Jego skutki mogą obejmować więcej niż lokalny ekosystem. Fakt ten stwierdzono dzięki satelicie OrbView-2 z instrumentem SeaWiFS na pokładzie.

Mieszkańcom wybrzeża Namibii nieobce jest okresowe zjawisko wyrzutów gazu, siarczku wodoru, z przybrzeżnej części Atlantyku. Gaz ten cuchnie, powoduje niedotlenienie wody i zatruwa ryby. Siarczek wodoru wydobywa się prawdopodobnie z grubej na metr warstwy szlamu bogatego w martwe okrzemki, gdzie panują warunki beztlenowe. W bardzo produktywnych wodach przybrzeżnych oceanu zjawisko to powoduje niedotlenienie, a nawet całkowity brak tlenu.

Takie erupcje uważano długo za zjawisko lokalne. Jednak na zdjęciach satelitarnych, które analizował zespół Scarli Weeks z University of Cape Town w RPA, widać, iż emisje siarczku są częstsze i trwają dłużej niż dotąd sądzono. Ich konsekwencje – tzw. hipoksja (niedotlenienie) – także utrzymują się dłużej i sięgają poza lokalny ekosystem – pisze Weeks.

Na zdjęciach zrobionych przez satelitę OrbView-2 w 2001 roku, przy pomocy instrumentu SeaWiFS, na wodzie widać 200-kilometrową, turkusową plamę (powierzchnia wody mętnieje pod wpływem rozpuszczonego w niej gazu), ciągnącą się wzdłuż wybrzeża Namibii.

Dane satelitarne poparto pomiarami i obserwacjami prowadzonymi z Ziemi. Uczeni mierzyli między innymi ilość gazu w próbkach wody przybrzeżnej, obserwowali ptaki żerujące na martwych rybach i bezkręgowcach.

Dzięki współpracy satelitów i ekip naziemnych udało się ustalić intensywność emisji gazu w strefie przybrzeżnej. Stwierdzono, że koncentracja rozpuszczonego tlenu była bardzo mała – nawet w powierzchniowych warstwach wody. Emisje gazu, obejmujące zasięgiem około 200 km wybrzeża Namibii, mogą silnie wpływać na ekologię wód przybrzeżnych tego rejonu Atlantyku – sugerują autorzy badań.

Autor

Marcin Marszałek