3 listopada maksymalne elongacje wschodnie osiągną Merkury i Wenus. Podobny zbieg okoliczności miał miejsce 26 marca 2004 roku, w czasie poprzedniego okresu wieczornej widoczności Wenus.

Pierwszy (około godziny 17:00) w elongacji znajdzie się Merkury. Od Słońca dzielić będzie go kąt 23 stopnie. Wenus maksymalną separację względem Gwiazdy Dziennej osiągnie 3 godziny później. Elongacja wyniesie 47 stopni.

Położenie ekliptyki względem horyzontu jest jednak w naszej szerokości geograficznej takie, że nie ma co liczyć na obserwacje pierwszej z planet. 3 listopada Słońce zachodzi około 16:10, a cywilna noc zaczyna się 40 minut później. Merkury jest już wtedy pod horyzontem.

Nieco lepiej, choć też nie rewelacyjnie, widoczna jest Wenus, którą we wspomnianym momencie odnajdziemy około 6 stopni nad południowo-zachodnim horyzontem. Warto zwrócić uwagę jak bardzo w kierunku południowym widoczna jest ta planeta (azymut liczony od południa wynosi tylko 28 stopni). Górowała o 14:45, czyli zaledwie 2 godziny wcześniej i dlatego wcale nie wygląda jakby miała zapisany w gwiazdach obowiązek być widoczną nad zachodnim (lub rano nad wschodnim) widnokręgiem.

Dodajmy jeszcze, że Merkury świeci w Skorpionie a Wenus – w Strzelcu.

W ciągu najbliższych dni obok obu planet przemknie cienki sierp Księżyca. 4 listopada około północy minie Merkurego, a następnej doby o 21:00 – Wenus. Pierwsze ze złączeń będzie nie do zaobserwowania. Jednak wieczorem 5 listopada można poszukać Księżyca w fazie 15 procent świecącego 3 stopnie poniżej planety (bardzo nisko nad horyzontem, potrzebna jest dobra pogoda i nie zasłonięty niczym widok.

Zachęcamy do wieczornych obserwacji. Za kilka dni opozycja Marsa!

Autor

Michał Matraszek