Pewne cechy pokrywy lodowej księżyca Jowisza, Europy, kształt wydm lodowych i ruch płyt lodu, wskazują, że w znajdującym się poniżej oceanie mogą zachodzić procesy podobne do zachodzących na Ziemi. Warstwy lodu mogą być roztapiane przez hydrotermalne prądy kominowe. Wykorzystanie ziemskiego modelu dynamiki tych prądów pozwoliło na oszacowanie grubości pokrywy lodowej Europy.

Ocean pokrywający Europę ma głębokość około 100 kilometrów, jest więc 10 razy głębszy niż oceany ziemskie. Jak do tej pory naukowcy nie mogą się jednak zgodzić w kwestii grubości pokrywy lodowej na tym księżycu.

Oceanografowie: John Delaney i Richard Thomson założyli, że na Europie mogą być obecne hydrotermalne prądy kominowe. Stosując ziemski model ich działalności oszacowali, że pokrywa lodu ma grubość 3 do 5 kilometrów, podczas gdy wcześniejsze oszacowania były rzędu nawet 20 kilometrów.

Większość naukowców zgadza się, że tarcie między płytami lodu i wynikające z niego topnienie, jest spowodowane działalnością pływów powstałych wskutek oddziaływania grawitacyjnego między Jowiszem a jego księżycami: Europą, Io i Ganimedesem. Delaney i Thomson idą dalej, sugerując, że pływy są obecne również w jądrze Europy i powodują uwolnienie ciepła i magmy.

W swoim modelu Delaney i Thomson oszacowali całkowitą emisję ciepła na Europie, porównując ją ze znaną emisją ciepła dla Io. Obliczyli, że jest to mniej więcej jedna trzecia ciepła, jakie wydziela się z dna oceanicznego Ziemi.

Udało im się opisać proces wznoszenia ciepłego prądu kominowego, 100 kilometrów w górę aż do podstawy lodu, uwzględniając słabą rotację Europy i niewielkie rozwarstwienie jej oceanu.

Oszacowali też, że aby wyjaśnić popękaną strukturę regionu Conamara Chaos, wystarczy założyć działalność w tym regionie na przestrzeni 1000 lat prądu skupiającego 1 procent ciepła Europy.

Jeśli topnienie pokrywy lodowej Europy jest rzeczywiście spowodowane działalnością prądów termalnych, można by też w ten sposób wyjaśnić pochodzenie ciemniejszego materiału na powierzchni Europy (są to prawdopodobnie sole albo uwodniony kwas siarkowy), który mógł tam zostać zaniesiony przez prąd z dna oceanu.

Delaney i Thomson sugerują, że lepsze zbadanie regionów podwodnej działalności wulkanicznej na Ziemi, a w szczególności poznanie rozwijajacych się tam organizmów żywych, pozwoli w przyszłości skuteczniej szukać śladów życia na innych planetach i księżycach.

Autor

Anna Marszałek