Pod koniec sierpnia odległość Ziemi i Marsa zaczęła się zwiększać, a jasność Czerwonej Planety – maleć. Jednak kilka dni temu wielka burza pyłowa na Marsie spowodowała, że świecił on znów odrobinę jaśniej.

O pojawieniu się burzy po raz pierwszy poinformował 13 grudnia Don Parker z Florydy. Zgodnie z okólnikiem numer 8256 Międzynarodowej Unii Astronomicznej, burza rozciągała się na około 3000 kilometrów w kierunku wschód-zachód i około 1800 kilometrów z północy na południe. Objęła większą część obszaru Chryse Planitia, rozciągając się także na Candor Chasma, Eos Chasma oraz Margaritifer Sinus. W niedzielę Parker poinformował, że chmura pyłu rozprzestrzeniła się jeszcze dalej na południe – na Argyre Planitia.

Białe plamy widoczne na powierzchni Marsa to chmury pyłu. W czasie wykonywania zdjęć burza pyłowa obejmowała Chryse Planitia i okolice. Mniejsze chmury pojawiły się w Argyre Planitia i Aram Chaos. Zdjęcie wykonał Don Parker.

Chmury pyłowe na Marsie są jasne i odbijają więcej promieniowania słonecznego niż powierzchnia planety. Badania fotometryczne wykonane przez Richarda Schmude’a juniora, dyrektora Association of Lunar and Planetary Observers pokazały że burza rozjaśniła Marsa o około 0,17 wielkości gwiazdowej. Pomiary wykonano 15 grudnia o 3:30 naszego czasu. Pojaśnienie o 0,17 magnitudo odpowiada zwiększeniu ilości docierającego światła o około 17 procent.

Lato na południowej półkuli Marsa powoduje, że pojawia się na nim wiele burz pyłowych. Obserwatorzy mieli wiele szczęścia, że burza taka nie zakryła powierzchni, gdy odległość Ziemia-Mars osiągała w sierpniu bieżącego roku minimalną wartość, a miłośnicy astronomii i zawodowi astronomowie kierowali na niego teleskopy. Mniej szczęścia mieliśmy dwa lata temu, gdy podczas poprzedniej opozycji pył uniemożliwiał obserwacje.

Autor

Michał Matraszek