Zdjęcie w tle: Dominik Sulik
Obóz organizowany przez Klub Astronomiczny Almukantarat jest od 1983 roku otwarty dla młodzieży żądnej nauki, która swoje pasje stawia ponad własny wypoczynek. Młodzi uczestnicy zebrali się w Załęczu Wielkim, by w harcerskim nastroju wspólnie spędzać czas i poznawać coraz to nowsze i bardziej skomplikowane zagadnienia ukryte w kosmosie. Tegoroczny obóz odbył się w dniach 2–16 sierpnia i jak co roku był przeznaczony dla absolwentów szkół podstawowych.
fot.: Dominik SulikSkład obozu dla młodszych Almukantarat 2025.
Ten obóz charakteryzuje się małą ilością czasu, który można poświęcić na nudę. Kadra nieustannie wymyśla najróżniejsze zajęcia, by nie dać się rozleniwić uczestnikom, a prowadzone zabawy cechują się miłą atmosferą, co znacząco wpływa na odbiór przekazywanej wiedzy. Wieczorami również nie ma zbyt wielu okazji do odpoczynku. W późniejszych porach dnia odbywał się BAU (Business As Usual), który wyróżniał się swobodą wyboru sposobu spędzenia ostatnich chwil danego dnia – chwil, których nie warto marnować.
W tym roku kadra przygotowała masę cudownych atrakcji, które mogliśmy przeżyć razem z nimi. Oto niewielka część z nich:
fot.: Dominik SulikKadra wspólnie spędzająca czas z uczestnikami.
– Obieraki: zajęcia charakteryzujące się krótszym czasem trwania, dzięki czemu w miejsce jednych zajęć młodzież mogła wybrać kilka krótszych, najbardziej do nich przemawiających.
– Nocne gry: tegoroczną ulubienicą obozowiczów była gra „Ktulu”. Była rozgrywana najwięcej razy i odbywała się w przemiłej atmosferze, co w dużej mierze przyczyniło się do jej popularności.
– Gra w lesie o tematyce Star Wars: dopracowana do ostatniego szczegółu zabawa stała się niezapomnianym wydarzeniem, w które każdy był zaangażowany. Cała kadra poprzebierała się za bohaterów serii Star Wars, a uczestnicy zostali podzieleni na oddziały i wcielili się w role mające na celu wykradnięcie planów Gwiazdy Śmierci. Rozgrywka miała ciekawą fabułę, a las jako miejsce akcji dodatkowo wzmacniał klimat zabawy.
– Tworzenie własnych rakiet: tego lata obozowicze mieli szansę stworzyć własne rakiety z plastikowych butelek i kartonów. Później brały udział w konkursie na najdłuższy zasięg lotu. Zadanie zmobilizowało uczestników do pracy w grupach i pozwoliło wspólnie świętować sukcesy lub razem przełykać smak porażki.
fot.: Dominik SulikWystrzelenie rakiety przez jedną z drużyn biorących udział w zawodach.
Na obozie astronomicznym nie mogło zabraknąć nocnych obserwacji i nieprzespanych nocy. Dla wielu uczestników był to jeden z pierwszych kontaktów z kosmosem i jego tajemnicami. Obóz dawał możliwość spróbowania sił w astrofotografii, a najwytrwalsi mogli – po wielogodzinnych obserwacjach roju Perseidów – wysłać raport do IMO (International Meteor Organization). Nad wszystkim czuwał opiekun, który nie tylko pilnował uczestników, ale również umilał wspólnie spędzony czas. Niesamowite, trochę dziwne, ale niezwykle przyjemne uczucie towarzyszyło wszystkim w trakcie tych nocnych posiedzeń – mimo zmęczenia każdy chciał więcej.
Wszystkie te niesamowite przeżycia odbywały się w najpiękniejszej znanej mi harcerskiej atmosferze. Warty nocne, ogniska, wspólne śpiewy czy pasowanie – to realia, o których marzy wielu młodych ludzi XXI wieku. Do tego dochodzą zasady, które podczas obozu mogą wydawać się nie do końca dogodne, lecz dopiero po czasie widać, jak bardzo wpływają na wyjątkowość tego miejsca.
Pożegnanie. Może nie na zawsze, ale i tak boli ogromnie. Wszystkie drobnostki, które wydarzyły się na obozie, sprawiły, że każdemu zakręciła się łezka w oku. Zarówno kadra, jak i obozowicze niechętnie opuszczali próg obozu, marząc tylko o jednym:
„By to, co tam przeżyliśmy, nigdy nas nie opuściło”.
fot.: Dominik SulikOgnisko pożegnalne. Ujęcie zawiera jedynie kadrę, jednak w tamtym momencie ognisko było otoczone uczestnikami z każdej innej strony.
Redakcja tekstu – Alex Rymarski




