Podstawą przetrwania w dziczy jest wiedza o swoim położeniu. Gdziekolwiek zmierzamy, dobrze wiedzieć, gdzie jest północ, a gdzie południe. Istnieje wiele metod prostego odnalezienia się w przestrzeni: jedni radzą obserwować mrowisko, inni mówią o mchu porastającym drzewa po północnej stronie. W razie braku mrówek i drzew jest jeszcze jeden prosty sposób, aby określić kierunki świata – wystarczy spojrzeć w niebo i na zegarek.

Metoda ta jest znana: ustawiamy się tak, by wskazówka godzinowa zegarka na naszym nadgarstku wskazywała Słońce. Patrzymy wówczas, gdzie na tarczy znajduje się godzina dwunasta. Połowa kąta między naszą wskazówką godzinową a dwunastą wskazuje nam południe. Piękne, eleganckie, nieskomplikowane, proste. Ale dlaczego to działa?

To samo pytanie zadałem osobie, która opowiedziała mi o tej metodzie. „Tak jest! Wszyscy o tym wiedzą!”, usłyszałem naukową jak karty tarota odpowiedź. Dręczyła mnie myśl o dowodzie, który koniec końców nie okazał się tak skomplikowany.

Podstawą okazuje się fakt symetryczności drogi Słońca na sklepieniu niebieskim względem południka, pod którym aktualnie się znajdujemy (ryc. 1). Najpierw jednak powiedzmy o matematyce. Skoro w ciągu doby Słońce pokonuje drogę 360^{\circ} na niebie, na godzinę przypada \frac{360^{\circ}}{24}={15^{\circ}}. I tu właściwie mamy odpowiedź. Tarcza zegarka jest podzielona na 12 części – godzin. Jedna taka część to 30^{\circ}. Stąd pod uwagę bierzemy jedynie połowę kąta. Wszystko to funkcjonuje według następującej funkcji: {d(h)}=(h-12)\ast 15^{\circ}, gdzie to odległość od południka w stopniach, a to godzina (jak na zegarku, tylko w systemie dziesiętnym: 11:30 to tutaj 11,5).

Ryc. 1. Schemat sklepienia niebieskiego. Widać tutaj południk- prostą sferyczną łączącą punkt północy i południa. Dobrze widoczna jest tu także symetria drogi Słońca na niebie względem południka

Żeby lepiej zrozumieć mechanizm, rozpatrzmy dwa przykłady. Jest godzina siódma rano, dzień przesilenia letniego. Słońce wschodzi idealnie na wschodzie, zachodzi perfekcyjnie na zachodzie. Godzinę odczytujemy z naszego zegarka na lewym nadgarstku: wskazówka godzinowa wskazuje siódmą, wycelujmy ją na Słońce. Jak wynika z zapisanej powyżej funkcji, odległość kątowa do południka wynosi (wartość jest ujemna, gdyż w tej funkcji jako punkt zerowy przyjęliśmy prostą a). Tak więc odmierzamy połowę kąta między wskazówką godzinową a kreską pod numerem 12 na tarczy zegara: mamy południe! Podobnie zadziała to po godzinie 12, kiedy wskazówka godzinowa będzie już po drugiej stronie tarczy, dajmy na to o godzinie 15. Ze wzoru liczymy odległość 45^{\circ}, która bez specjalnego wysiłku umysłowego wychodzi nam także, kiedy znajdziemy dwusieczną kąta pomiędzy wskazówką godzinową a kreską godziny dwunastej. Oto znowu południe!

Całość ma natomiast oczywistą wadę związaną ze strefami czasowymi. Im dalej odejdziemy od centrum strefy czasowej, mając na nią ustawiony zegarek, tym mniej dokładny będzie nasz pomiar. Nie ma to specjalnego znaczenia przy wycieczkach na małe odległości, na większe jednak może wpływać. Żeby temu zaradzić, musielibyśmy znać dokładne współrzędne geograficzne, pod jakimi obecnie się znajdujemy, co w dziczy jest niemalże niemożliwe. Gdyby jednak, z każdym stopniem na wschód względem południka, w którego rejonie czasowym się znajdujemy, musimy dodać 4 minuty na zegarku. Do trzech stopni nie ma to specjalnego znaczenia, ale im dalej na wschód, tym większe ma to znaczenie.

Mimo wspomnianych niedokładności przedstawiona metoda jest nie tylko logiczna i prosta w zrozumieniu, ale potencjalnie szalenie przydatna. Sprawdza się zawsze i wszędzie, bo działa w dzień, niezależnie od pory roku, na obu półkulach i niemalże niezawodnie. Jeśli chodzi o nawigację nocną, jest ona nawet prostsza, gdyż wymaga jedynie odnalezienia gwiazdy polarnej na niebie. Z tymi dwoma umiejętnościami możemy być pewni, że przetrwamy w lesie.

Źródła:

Autor

Franciszek Badziak

Uczeń pewnego warszawskiego liceum, entuzjasta fizyki, matematyki i astronomii. Jeśli go spytacie, co ceni w życiu najbardziej, odpowie, że nie ma czasu, bo gdzieś się spieszy. Poza naukami ścisłymi interesuje się muzyką jazzową. Skończył nawet szkołę muzyczną i jest aktywnym muzykiem- perkusistą.