31 stycznia 2001 satelita Extreme Ultraviolet Explorer (EUVE) oficjalnie zakończyła swoją misję, a jej źródła zasilania zostały wprowadzone w stan hibernacji. Teleskop odesłany na emeryturę – ofiara cięć budżetowych – zostanie sprowadzony na Ziemię i spłonie w atmosferze za rok, w czasie kontrolowanego zejścia z orbity naszej planety około lutego 2002.

Obserwatorium EUVE – prawdziwy koń roboczy floty orbitalnych obserwatoriów NASA – zostało wyniesione na orbitę Ziemi 7 czerwca 1992 roku. Od wejścia na orbitę satelita obserwował niebo w paśmie promieniowania ultrafioletowego śledząc wiele obiektów. Wśród wielu wartościowych odkryć jakich dokonano za pomocą EUVE było wykrycie miękkiego promieniowania rentgenowskiego komet i szczegółowa mapa przestrzeni międzygwiezdnej. Dotychczas nikt nie badał nieba z taką dokładnością w dalekim ultrafiolecie, a EUVE pozwoliło nam na wypełnienie wielu luk naszej wiedzy stwierdza Alan Bunner, Dyrektor Naukowy programu NASA poświęconego Budowie i Ewolucji Wszechświata.

Misja EUVE pierwotnie zaplanowana jako projekt krótkoterminowy była dwukrotnie przedłużana przez NASA, przez co więcej niż dwukrotnie przekroczono jej 3 letni okres funkcjonowania jaki określono w założeniach projektowych. Mimo dwukrotnego przedłużania misji naukowcy korzystający z EUVE niechętnie odnosili się do wyłączenia tego niezawodnego istrumentu. W opinii szefa projektu Bretta Stroozasa (University of California, Berkeley) przerwy naukowego trybu pracy EUVE nigdy nie były dłuższe niż kilka dni. To był wspaniały pojazd kosmiczny.

Wraz z utratą EUVE obserwacje spektrum promieniowania elektromagnetycznego prowadzone przez Kosmiczny Teleskop Hubble’a i orbitalne Obserwatorium Rentgenowskie Chandra będą uszczuplone o pasmo dalekiego ultrafioletu. Obserwacje w tym paśmie nie będą niestety prowadzone ponieważ aktualnie nie przewiduje się misji kontynuacji dla EUVE, a z Ziemi nie da się prowadzić obserwacji w tym paśmie. EUVE było unikalnym obserwatorium ale w stadium planowania nie ma niczego co mogłoby je zastąpić stwierdza B.Stroozas.

Autor

Marcin Marszałek