Trzy dni po noworocznych fajerwerkach czeka na nas inne widowisko. Z 3 na 4 stycznia będzie można podziwiać kilkadziesiąt meteorów z roju Kwadrantyd – poinformował Arkadiusz Olech z Centrum Astronomicznego PAN w Warszawie.

Pierwsze informacje o obserwacjach roju Kwadrantyd pochodzą z lat 1835, 1838 i 1840, kiedy to w pierwszych dniach stycznia odnotowano wysoką aktywność nowego roju meteorów.

Z Kwadrantydami wiąże się jeszcze jedna ciekawostka. Strumień meteorów uzyskuje swoją nazwę od gwiazdozbioru, w którym znajduje się jego radiant, czyli miejsce, z którego zdają się wylatywać meteory należące do tego roju. Aktywne w sierpniu Perseidy promieniują więc z gwiazdozbioru Perseusza, październikowe Orionidy z gwiazdozbioru Oriona, a listpadowe Leonidy z gwiazdozbioru Lwa. Jednak nawet uważny obserwator nieba nie znajdzie na mapach nieba gwiazdozbioru o nazwie Kwadrant. W momencie odkrycia roju konstelacja taka, o łacińskiej nawie Quadrans Muralis, istniała na granicy dzisiejszych gwiazdozbiorów Smoka, Herkulesa i Wolarza. Ze względów historycznych rój nadal nazywamy więc Kwadrantydami.

Meteory z roju Kwadrantyd możemy obserwować w dniach 1-5 stycznia. Tak krótki okres aktywności, bardzo wąskie i wysokie maksimum oraz brak starych obserwacji roju świadczą o tym, że jest to strumień bardzo młody. Jego ciałem macierzystym jest najprawdopodobniej kometa 96P/Machholz 1.

Maksymalną aktywność ponad stu meteorów na godzinę można będzie obserwować 3 stycznia około godziny 13:00. Niestety, nie jest to moment korzystny dla obserwatorów w Polsce.

Mimo iż u nas radiant roju, który znajduje się na granicy gwiazdozbiorów Wolarza, Smoka i Herkulesa, nigdy nie chowa się pod horyzont, obserwacje będzie znacznie utrudniał Księżyc, jasno świecący na niebie od godziny 21.

Autor

Łukasz Wiśniewski