Obrazek wyróżniający: Wydawnictwo Helion

W chwili, gdy Maria Skłodowska-Curie otrzymała ją po raz pierwszy (tj. w 1903 roku), Nagroda Nobla istniała od zaledwie dwóch lat, nie zdążyła więc jeszcze urosnąć do rangi najbardziej prestiżowego wyróżnienia na świecie; nie otrzymała jej też sama – za pionierskie badania nad radioaktywnością wspólnie nagrodzono trójkę badaczy, spośród których to Henri Becquerel, a nie Skłodowska-Curie, jako pierwszy zaobserwował ten fenomen, z początku nazywając go „promieniowaniem uranowym”. Zacznijmy więc od kontrowersyjnego stwierdzenia: osiągnięcia, dzięki którym najbardziej bodaj znana kobieta-naukowiec weszła do silnie zmaskulinizowanego panteonu historii, są tak naprawdę mniej imponujące, niż mogłoby się wydawać.

Nie znaczy to wcale, że nie zasługuje ona na miejsce w owym panteonie. Dava Sobel w Pierwiastkach Marii Skłodowskiej-Curie śledzi historię tytułowej bohaterki od dziecięcych lat spędzonych w Warszawie po jej nagłą, acz niekoniecznie niespodziewaną śmierć w Sancellemoz. Ukazuje przy tym ogrom pracy, która pozwoliła jej nie tylko odkryć, ale i praktycznie zastosować potencjał drzemiący w jądrze atomu. Pracy tej nie byłaby w stanie jednak wykonać bez wsparcia ze strony rodziny, przyjaciół, współpracowników i podopiecznych, w gronie których znalazło się wiele utalentowanych młodych kobiet.

Stąd też podtytuł książki: Jak blask radu oświetlił drogę kobietom w świecie nauki. Choć przedstawione w niej kobiety to niewątpliwe postaci fascynujące same w sobie, najciekawszym aspektem ich zbiorowego portretu jest właśnie jego zbiorowość, owo zestawienie różnych osobistych doświadczeń, temperamentów oraz wyborów życiowych tychże kobiet. Oprócz biografii kończących się triumfem wbrew wszystkiemu – jak choćby ta Skłodowskiej-Curie oraz jej córek, ale też Ellen Gleditsch, wybitnej badaczki radioaktywności, a zarazem drugiej w Norwegii kobiety-profesor – autorka przytacza te mniej budujące. Dowiadujemy się na przykład, że Harriet Brooks, która pracowała z małżeństwem Curie i wieloma innymi wybitnymi osobistościami świata nauki, świat ten opuściła w przekonaniu, że kobiety w ogólności nie są do niego stworzone; ostatnie dwie dekady życia spędziła jako pani domu w ojczystej Kanadzie, a jej wkład w rozwój raczkującej dziedziny, jaką była wtedy fizyka jądrowa, odkryto i doceniono ponownie dopiero po kilkudziesięciu latach.

Rzecz jasna nie jest to opowieść o samych kobietach. Dava Sobel poświęca wiele miejsca mężczyznom, z którymi zetknęła się Maria Skłodowska-Curie, przede wszystkim zaś Pierre’owi Curie. Sama Skłodowska-Curie najprawdopodobniej nie przyzwoliłaby na umniejszenie roli męża w jej życiu – i tym zawodowym, i osobistym; dużo zawdzięczała też wstawiennictwu innych przychylnych jej naukowców, którzy wykorzystywali swoją pozycję w lokalnych i międzynarodowych instytucjach, aby umożliwić jej kontynuowanie badań. Autorka w kończących książkę podziękowaniach zaznacza, że bez tego wsparcia świat nie usłyszałby o „madame Curie”: kobieta, w szczególności kobieta przybyła z zagranicy i wywodząca się z niezamożnej rodziny, potrzebowała podobnych strategicznych sojuszy. Nie były to jednak stosunki oparte wyłącznie na wyrachowaniu, ani nawet na zawodowej solidarności. Wielcy fizycy goszczący na okładkach współczesnych podręczników znali się osobiście i spędzali ze sobą czas także poza naukowymi kongresami, co dla współczesnego odbiorcy brzmi niemal fantastycznie.

Fantastycznie brzmi też wiele innych szczegółów zawartych w książce. Przełom dziewiętnastego i dwudziestego wieku obfituje bowiem w kontrasty, które wydają się nam anachroniczne. Z jednej strony pojedynki wciąż są dość powszechnym sposobem rozstrzygania osobistych sporów, a z drugiej z Warszawy do Paryża można już bez przeszkód dojechać koleją; te same kobiety, którym nie wolno nosić spodni, zostają profesorami i współpracują z badaczami z Europy, Azji i obu Ameryk. Polski czytelnik będzie też uraczony próbą wprowadzenia anglojęzycznego odbiorcy w kontekst życia pod zaborami i polskiej walki o niepodległość.

Na biograficznej osnowie została więc utkana opowieść o społecznych i ekonomicznych realiach epoki (choć wątki stricte polityczne wplatane są zaskakująco rzadko), napisana przystępnym językiem i urozmaicona licznymi cytatami oraz fotografiami. Jest to zdecydowanie wydanie popularnonaukowe – nawet człowiek niemający licealnej wiedzy fizycznej będzie w stanie prześledzić ewolucję teorii próbujących wytłumaczyć naturę „promieniowania uranowego”. Na końcu książki znajdują się diagramy i tabele, a także leksykon występujących w niej postaci historycznych, co niewątpliwie pomaga w śledzeniu poszczególnych wątków. Warto również wspomnieć o rzetelnej pracy wykonanej przez zespół redakcyjny; w przypisach umieszczone zostały poprawki i wyjaśnienia kwestii, w których autorka się pomyliła lub które sformułowała w sposób niejednoznaczny.

Oczywiście jest to przede wszystkim opowieść o nauce. Lata wytrwałych badań i testów, nieraz prowadzonych z narażeniem własnego zdrowia, oraz zaangażowanie w różnorodne przedsięwzięcia międzynarodowego środowiska fizyków: Dava Sobel dowodzi, że to one uczyniły Marię Skłodowską-Curie postacią nie tyle wyjątkową, ile godną naśladowania. Fakt, że otrzymała dwukrotnie Nagrodę Nobla, nadała nazwę dwóm pierwiastkom oraz ostatecznie trafiła do Panteonu (tego nie-metaforycznego, znajdującego się w Paryżu), jest tylko symbolicznym zwieńczeniem osiągnięć mniej spektakularnych, ale za to mających realny wpływ na rozwój technologii, które stosujemy do dziś.

Wydawnictwo Helion

Okładka książki „Pierwiastki Marii Skłodowskiej-Curie. Jak blask radu oświetlił drogę kobietom w świecie nauki”.

Tytuł: Pierwiastki Marii Skłodowskiej-Curie. Jak blask radu oświetlił drogę kobietom w świecie nauki
Tytuł oryginalny: The Elements of Marie Curie: How the Glow of Radium Lit a Path for Women in Science
Autor: Dava Sobel
Tłumaczenie: Amata-Jo Papaj
Wydawca: Wydawnictwo Helion Science
Liczba stron: 320
ISBN: 978-83-289-3007-0
Data wydania: 26.05.2026

Autor

Avatar photo
Alicja Seliga