Czerwiec 2026 roku zapisze się w historii branży kosmicznej jako moment, w którym przedsiębiorstwo Elona Muska oficjalnie wkroczyło na giełdę. Pierwotna oferta publiczna (IPO) SpaceX przyciągnęła ogromną uwagę, pozyskując z rynku gigantyczne środki rzędu 86 miliardów dolarów. Startując z poziomu 135 dolarów za akcję, wycena spółki błyskawicznie poszybowała w górę, udowadniając, że inwestorzy widzą w eksploracji orbity ogromny potencjał. Choć początkowe dni przypominały niemalże pionowy start rakiety, wolny rynek szybko pokazał również swoją nieco chłodniejszą, bardziej analityczną stronę.

Giełdowe wzloty i chwilowe turbulencje

W szczytowym momencie pierwszego tygodnia handlu, akcje kosmicznego giganta przekroczyły barierę 200 dolarów, a kapitalizacja całego przedsiębiorstwa sięgnęła astronomicznych 2,65 biliona dolarów. Dzięki temu SpaceX na krótko stało się jedną z pięciu największych firm na świecie, wyprzedzając w wycenie samego Amazona. Tak gwałtowny wzrost wynikał w dużej mierze z faktu, że do obrotu trafiła zaledwie garstka akcji – około 4 procent wszystkich udziałów. Niewielka podaż przy ogromnym zainteresowaniu ze strony zarówno dużych, jak i drobnych inwestorów musiała wywindować cenę.

Z czasem jednak nadeszło naturalne uspokojenie nastrojów. Kolejne sesje przyniosły korektę, a spadki na początku drugiego tygodnia ostudziły nieco emocje. Inwestorzy zaczęli reagować na szersze sygnały z gospodarki, takie jak rentowność amerykańskich obligacji, co sprowadziło wycenę SpaceX do bardziej stabilnego poziomu. Z perspektywy dwóch tygodni kurs wciąż jednak gwarantuje kilkunastoprocentowy zysk względem ceny startowej, co świadczy o mocnym lądowaniu spółki na nowojorskim parkiecie.

Wykres wartości akcji SpaceX względem czasuKamil Smugowski

Wartość akcji SpaceX względem czasu – opracowanie własne.

Jeden bilioner i 4400 milionerów

Sukces finansowy SpaceX to ogromny transfer kapitału do szeregowych pracowników firmy. Od momentu jej założenia pakiety akcji pracowniczych były rozdawane nie tylko kadrze zarządzającej i głównym inżynierom, ale również zwyczajnym pracownikom, w tym nawet personelowi sprzątającemu.

Z tego właśnie powodu giełdowy debiut wykreował grupę około 4400 nowych milionerów. Co więcej, w szczytowym momencie notowań giełdowych wśród pracowników spółki było niemal 400 takich, których osobiste majątki przekroczyły oszałamiającą barierę 100 milionów dolarów na głowę. Analitycy rynkowi już teraz określają tę nową, niezwykle bogatą grupę mianem „Mafii SpaceX”. Eksperci spodziewają się, że (analogicznie do legendarnej już „Mafii PayPala”) ten potężny zastrzyk prywatnego kapitału wkrótce napędzi nową falę innowacyjnych start-upów finansowanych przez majętnych weteranów przemysłu kosmicznego.

Elon Musk podczas debiutu giełdowego SpaceX.

Podbój kosmosu a realia rynkowe

Kiedy myślimy o SpaceX, przed oczami mamy silniki Raptor i rakiety wielokrotnego użytku. Tymczasem z dokumentów emisyjnych spółki wyłania się zupełnie inny, zaskakujący obraz. To nie podbój kosmosu, a sztuczna inteligencja ma w przyszłości zasilać firmowe konta. Włączenie struktur xAI do SpaceX na kilka miesięcy przed debiutem giełdowym wygląda na precyzyjnie zaplanowany manewr. Jego cel był prosty: miał drastycznie powiększyć pulę rynku docelowego, by zachwycić inwestorów.

TAM, czyli Total Addressable Market (Całkowity Rynek Docelowy), to wskaźnik pokazujący maksymalny potencjał przychodów, jaki firma mogłaby osiągnąć, gdyby zdobyła równe 100 procent udziałów w swoim rynku. Dla inwestorów giełdowych jest to jedna z najważniejszych liczb w prospektach emisyjnych, ponieważ pozwala szybko ocenić ostateczną skalę biznesu oraz górny pułap, do którego przedsiębiorstwo może w przyszłości urosnąć.

Gdyby SpaceX weszło na giełdę wyłącznie jako firma z sektora kosmicznego, jej potencjalny rynek wyceniono by na „zaledwie” około 2 biliony dolarów (co stanowiło ledwie 7 procent całościowych prognoz w prospekcie). Jednak wrzucając do jednego worka potężny sektor AI, Musk oszacował przyszłe wpływy ze sztucznej inteligencji na rekordowe 26,5 biliona dolarów. W ten sposób firma zręcznie podpięła się pod globalny boom na AI.

Warto jednak zaznaczyć, że narracja wokół sztucznej inteligencji to nie tylko zabieg marketingowy, skrojony pod podbicie giełdowych notowań. SpaceX traktuje ten nowy kierunek rozwoju z należytą powagą. Najlepszym na to dowodem jest niedawne przejęcie startupu Anysphere, odpowiedzialnego za stworzenie platformy dla programistów o nazwie Cursor. Wartość całej transakcji opiewa na niemałą kwotę 60 miliardów dolarów.

Wyjątkowe zasady dla wyjątkowego gracza

Pojawienie się na giełdzie tak potężnego gracza wywołało prawdziwe trzęsienie ziemi na Wall Street, zmuszając twórców głównych indeksów do zmiany wieloletnich reguł. Aby SpaceX mogło szybko wejść do kluczowych, prestiżowych zestawień, takich jak Nasdaq-100, dostawcy indeksów musieli nagiąć dotychczasowe regulaminy. Zniesiono tradycyjny wymóg rocznej obecności na parkiecie oraz zignorowano fakt, że w wolnym obrocie znajduje się znacznie poniżej wymaganych 10 procent akcji.

Dzięki tym bezprecedensowym modyfikacjom, potężne fundusze inwestycyjne zostały niejako zmuszone do automatycznego i natychmiastowego zakupu udziałów spółki. Taki mechaniczny popyt stanowi potężne wsparcie dla wyceny, choć budzi też obawy części ekspertów, przypominając im ryzykowne manewry finansowe z przeszłości. Zdecydowanie bardziej konserwatywne podejście zaprezentował jedynie komitet S&P 500, który postanowił nie robić dla SpaceX wyjątków.

Billboard na Times Square w dniu debiutu giełdowego SpaceX.

Fundamenty SpaceX pozostają na miejscu

Niezależnie od finansowych zawirowań i indeksowych przetasowań, prawdziwa wartość SpaceX opiera się na twardej inżynierii i praktycznym monopolu w logistyce orbitalnej. Najbardziej optymistyczne rekomendacje analityków, wyznaczające cenę docelową nawet w okolicach 400 dolarów za akcję, bazują na przewidywanych przełomach technologicznych. W centrum uwagi niezmiennie pozostaje program bezawaryjnego odzyskiwania gigantycznego systemu Starship oraz dalsza ekspansja infrastruktury satelitarnej.

Wdrożenie nowej generacji satelitów Starlink V3 ma otworzyć przed firmą zupełnie nowe rynki i możliwości świadczenia usług telekomunikacyjnych, docierając z szerokopasmowym internetem tam, gdzie dotąd było to niemożliwe. W najbliższych miesiącach rynek finansowy będzie bacznie śledził harmonogram uwalniania kolejnych zablokowanych pakietów akcji, jednak to postępy inżynierów w Boca Chica i na przylądku Canaveral zadecydują o ostatecznym sukcesie tego giełdowego przedsięwzięcia.

Autor – Kamil Smugowski

Korekta – Alicja Seliga

Autor

Logo SKN Biznesu Lotniczego i Kosmicznego
SKN Biznesu Lotniczego i Kosmicznego SGH

Studenckie Koło Naukowe Biznesu Lotniczego i Kosmicznego Szkoły Głównej Handlowej to organizacja zrzeszająca studentów zainteresowanych sektorem kosmicznym oraz lotniczym od strony ekonomicznej