Rok 2025 należy już do przeszłości. Dla nauk kosmicznych był zarówno obfity w wydarzenia, jak i rozczarowujący. Wiele misji odniosło szokujące sukcesy, między innymi New Glenn 2, podczas której doszło do pierwszego lądowania boostera rakiety orbitalnej stworzonej przez firmę inną niż SpaceX. Niektóre niestety zakończyły się niepowodzeniem, na przykład Hakuto-R 2, misja księżycowa japońskiej firmy ispace. Jeszcze inne zostały przesunięte w czasie, m.in. stacja kosmiczna Haven-1, o której wspomniano w naszych przewidywaniach na ubiegły rok. Szczegółowe podsumowanie 2025 można znaleźć w artykule na naszym portalu. Teraz natomiast spójrzmy w przyszłość – co nas czeka w najbliższych 12 miesiącach?

Niecodzienne zjawiska widoczne na polskim niebie

Kometa C/2025 R3 (PanSTARRS)

Tegoroczne obserwacje będą wyjątkowe. Oprócz standardowych gwiazd, planet i rojów meteorów na polskim niebie będzie można także znaleźć kometę. Chodzi o C/2025 R3 (PanSTARRS), czyli obiekt odkryty w zeszłym roku przez parę 1,8-metrowych teleskopów na szczycie wulkanu Haleakalā na Hawajach. Uzupełniające obserwacje Teleskopu Kanadyjsko-Francusko-Hawajskiego umożliwiły z kolei wyznaczenie trajektorii komety, która została sklasyfikowana jako długookresowa.

C/2025 R3 dotrze do perycentrum swojej orbity 20 kwietnia, a najbliżej Ziemi znajdzie się 27 dnia tego miesiąca. Tego dnia osiągnie maksymalną jasność, która będzie najpewniej w przedziale od 2,5 do 8 wielkości gwiazdowych (aktualne źródła podają różne szacunkowe wartości). Zatem obiekt będzie można zaobserwować przy pomocy teleskopu lub lornetki, a może nawet tylko dzięki własnym oczom.

Schemat orbitalny wewnętrznego Układu Słonecznego na czarnym tle z siatką. Widać Słońce w centrum oraz kolorowe orbity Merkurego, Wenus, Ziemi i Marsa, podpisane nazwami planet. Przez układ przechodzi wydłużona, nachylona orbita komety C/2025 R3 (PANSTARRS) z zaznaczoną pozycją blisko orbity Ziemi. W lewym dolnym rogu podano dane: odległość od Ziemi 0,491 au, odległość od Słońca 0,522 au oraz data 27.04.2026 (UTC).JPL Small-Body Database Lookup

Szacowana trajektoria C/2025 R3.

Najlepsze warunki do obserwacji z Polski będą w okolicach 17 kwietnia, ponieważ Księżyc będzie wtedy w nowiu. Z kolei w dniach poprzedzających tę datę znalezienie komety ułatwi bliskość charakterystycznego gwiazdozbioru Pegaza. W samym dniu największego zbliżenia do Ziemi obserwacje są natomiast niezalecane, gdyż blask C/2025 R3 zostanie przyćmiony przez Słońce.

Ponad 80-procentowe zaćmienie Słońca w Polsce

Nasza lokalna gwiazda „zrewanżuje się” za psucie widoku komety 12 sierpnia, kiedy dojdzie do jej zaćmienia przez Księżyc. Będzie to pierwszy raz od 2006 roku, gdy w kontynentalnej Europie będzie można doświadczyć całkowitego zaćmienia Słońca. Trasa całkowitego zaćmienia obejmuje bowiem Hiszpanię oraz część Portugalii. Ponad 90% zaćmienie zobaczą także Irlandia, Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, Francja, Włochy, państwa bałkańskie i kraje północnej Afryki.

Najlepsze warunki do obserwacji na lądzie będą miały osoby na Islandii, ponieważ do punktu najdłuższego trwania całkowitego zaćmienia dojdzie około 45 km od wybrzeża wyspy. Potrwa wtedy 2 minuty i około 18 sekund.

Animacja trasy widoczności zaćmienia. Jasnoszary obszar oznacza zaćmienie częściowe, czarny - całkowite, a ciemnoszary to noc.A.T. Sinclair/NASA via Wikimedia Commons

Animacja trasy widoczności zaćmienia. Jasnoszary obszar oznacza zaćmienie częściowe, czarny – całkowite, a ciemnoszary to noc.

W Polsce niestety będzie to jedynie zaćmienie częściowe, choć dalej imponujące, bo (w zależności od lokalizacji) zakryte będzie od 50 do 85 procent tarczy słonecznej. We zachodnich rejonach wynik ten będzie najwyższy, a im dalej na południowy wschód, tym generalnie niższy. Ponadto do zaćmienia dojdzie niedługo przed zachodem słońca, więc bycie dalej na zachód wydłuży czas obserwacji.

7 misji księżycowych

2026 jest zdecydowanie rokiem Srebrnego Globu. Zaplanowanych jest aż 7 misji zorganizowanych przez różne organizacje, od agencji państwowych, jak NASA czy chińska CNSA, po firmy, czyli m.in. SpaceX i Blue Origin.

Powrót ludzi w okolice Księżyca – Artemis II

Najważniejszym wydarzeniem tego roku definitywnie będzie kolejny segment programu Artemis. W ramach misji rakieta Space Launch System i statek kosmiczny Orion zabiorą czwórkę astronautów (Reid Wiseman, Victor Glover, Christina Koch i Jeremy Hansen) na odległość zaledwie 10 tysięcy kilometrów od powierzchni naturalnego satelity ziemskiego, jednak nie na orbitę.

Infografika NASA przedstawiająca plan misji Artemis II. Na ciemnym tle kosmicznym pokazano Ziemię po lewej i Księżyc po prawej, połączone kolorowymi trajektoriami lotu statku Orion. Strzałki i ponumerowane etapy ilustrują kolejne fazy misji: start z Ziemi, wejście na orbitę, manewry podnoszenia orbity, lot w kierunku Księżyca, oblot Księżyca, powrót na Ziemię oraz wodowanie. W prawym panelu znajduje się pionowa sekwencja ikon rakiet i statków opisująca demonstrację operacji zbliżeniowych. Widoczne są logotypy NASA i programu Artemis oraz tytuł: „Artemis II – First Crewed Test Flight to the Moon Since Apollo”.NASA

Plan misji Artemis II.

Otwarcie pierwszego planowanego okienka startowego nastąpi 7 lutego, lecz owa data startu może się przesunąć ze względu na warunki pogodowe. Dnia 18 stycznia rakieta znalazła się już na płycie startowej LC-39B kosmodromu Kennedy Space Center, więc możliwe, że uda się rozpocząć lot we wspomnianym terminie.

Przygotowanie do lądowania ludzi na Księżycu – Blue Moon i Starship HLS

Artemis II stanowi tzw. misję demonstracyjną dla swojego następcy, trzeciej misji programu, w ramach której ludzkość wreszcie powróci na powierzchnię Księżyca. Aby to zrobić, jest jednak potrzebny jeden kluczowy element – lądownik księżycowy certyfikowany dla ludzi. Stworzeniem takiego trudzą się od wielu lat dwie konkurujące ze sobą firmy – SpaceX i Blue Origin – odpowiedzialne odpowiednio za Starship Human Landing System i Blue Moon.

Oryginalnym założeniem było, aby Artemis III skorzystała ze Starship HLS, lecz w zeszłym roku, po licznych opóźnieniach w rozwoju rakiety Starship, podważona została wykonalność planu w najbliższym czasie. To zrewitalizowało wyścig pomiędzy korporacjami, prowadząc do przyspieszonych terminów startu prototypów lądowników.

Porównanie Starship HLS i Blue Moon Mark 2.

Warto zaznaczyć, że wszystko wskazuje na podołanie zadaniu poprzez Starship HLS i pozostanie głównym kandydatem do Artemis III, albowiem tegoroczna misja lądownika firmy Blue Origin zawiera pierwszy z dwóch planowanych modeli lądownika, który nie miał być przeznaczony do lądowania ludzi. Natomiast wszystko może się wydarzyć i warto mieć oba lądowniki na uwadze.

Wstęp do bazy na Księżycu – 4 kolejne lądowniki

Sednem wszystkich prób powrotu na Księżyc w XXI wieku jest pozostanie tam na stałe – czyli stworzenie permanentnej, całorocznie zamieszkanej bazy. Jest to arcytrudne zadanie. Wobec tego dwie agencje, które podjęły się tego zadania (NASA i CNSA) postanowiły położyć podwaliny jeszcze przed przybyciem pierwszych ludzi. Wybrały jednak dwa różne sposoby – NASA stworzyła program Commercial Lunar Payload Services, w ramach którego amerykańskie firmy budują lądowniki, a Chiny postanowiły trzymać się tradycyjnego podejścia budowania ich samodzielnie.

W tym roku planowane są misje aż czterech lądowników: Blue Ghost M2 od Firefly Aerospace, IM-3 od Intuitive Machines, Griffin Mission One od Astrobotic Technology i Chang’e 7 od CNSA. Wszystkie z nich będą badać wcześniej niezbadane tereny Księżyca. Konkretne terminy startów nie są jeszcze ustalone, więc możliwe, że dojdzie do nich dopiero za rok.

Debiuty nowych rakiet lub ich wariantów

Przemysł kosmiczny w 2026 zaliczy prawdziwą rewolucję: planowanych jest około 30 nowych rakiet lub wariantów dotychczas działających. Jedne zatrzęsą dotychczas stabilnymi rynkami, inne znajdą własne nisze, a jeszcze kolejne rozpędzą wyścig na Księżyc. Oto zestawienie 4 subiektywnie wybranych.

Starship Block 3

Ta pozycja raczej nikogo nie zaskoczy – będzie to bowiem najpotężniejsza rakieta w historii ludzkości (pod względem siły ciągu podczas startu). Co więcej, w tym roku być może stanie się pierwszą, którą można całkowicie wykorzystać ponownie, co dotychczas osiągnięto jedynie w przypadku boosterów.

Infografika przedstawiająca porównanie parametrów rakiety Starship w trzech wersjach: Flight 3, Starship 2 i Starship 3. Zawiera tabelę z danymi technicznymi, takimi jak ładowność na orbitę, ilość paliwa w boosterze i statku, ciąg przy starcie, liczba silników oraz wysokość boostera, statku i całkowita wysokość zestawu. Po prawej stronie widoczne są trzy sylwetki rakiet o rosnącej wysokości, ilustrujące rozwój konstrukcji. Infografika ma czarne tło i biały tekst, z nagłówkiem „Performance – Fully Reusable”.SpaceX

Porównanie wariantów Starshipa. Warto zaznaczyć, że szacunkowe wartości ładunku na orbitę się zmieniły i dla Block 3 wynoszą obecnie 100 ton na niską orbitę okołoziemską. Planowana jest również wersja 4, jednak dokładne dane na jej temat są jeszcze niepewne.

Różnice między wersją drugą a trzecią są olbrzymie. Najbardziej rzuca się w oczy sama wysokość, zmieniona aż o 35 metrów, z czego większość w drugim stopniu. Jednak nie to jest najistotniejsze, a zwiększenie liczby silników próżniowych – z 3 do 6 – drastyczny wzrost siły ciągu, o ponad 20%, a także ładunku na orbitę.

Pierwszego lotu możemy doczekać się już w nadchodzących tygodniach, ponieważ zapowiedziany jest na pierwszy kwartał tego roku. Liczne opóźnienia są jednak plagą rozwoju tej rakiety, więc miejmy nadzieję, że nie będzie ich w tym przypadku.

Long March 10

Wspominanie o tej rakiecie już w tym roku może być nieco zaskakujące, gdyż oryginalnie jej debiut był planowany na 2027, lecz w listopadzie pojawiły się doniesienia o zakończeniu prac i rozpoczęciu przygotowań do startu. Jeżeli jest więc cień szansy na lot Long March 10, to trzeba o niej wspomnieć, ponieważ jest to rakieta, która umożliwi Chinom załogowe loty na Księżyc. W tym roku ma dojść do startu dwóch pierwszych wersji rakiety, A i B, które do takiego wyczynu nie będą jednak zdolne. Te warianty będą dwustopniowe i nie będą posiadały boosterów, w odróżnieniu od głównego modelu Long March, którego makieta prezentuje się następująco:

Model Long March 10 w skali 1:10. Zlokalizowany w Narodowym Muzeum Chin.

Rozmawiając o Long March 10, należy wziąć pod uwagę to, że wiele w chińskim programie kosmicznym jest tajne, więc dane mogą być niewłaściwe i różnić się w zależności od źródła. Zatem powyższe informacje należy traktować z przymrużeniem oka.

Irtysz/Sojuz 5

Podobnie sytuacja ma się w przypadku nowej rosyjskiej sztandarowej rakiety – może będzie, może nie, trudno powiedzieć. Jeżeli jednak Irtysz wreszcie wzbije się w przestworza w tym roku, to możliwe, że ożywi to podupadający program kosmiczny tego kraju. Ma bowiem stać się podstawą rakiety klasy superciężkiej Jenisej, która umożliwi Rosji załogowe loty na Księżyc. Ponadto zastąpi radzieckie rakiety Zenit, których produkcję Ukraina zatrzymała po aneksji Krymu w 2014 roku.

Start planowany jest na marzec, jednak miał odbyć się już w grudniu, więc niewykluczone, że termin ten ponownie ulegnie zmianie. Jedyną stałą jest miejsce, z którego Irtysz wyruszy w dziewiczą podróż – kosmodrom Bajkonur w Kazachstanie.

Neutron

Równie ciekawą nowością będzie Neutron od nowozelandzko-amerykańskiej firmy Rocket Lab. To kolejna rakieta, która ma dołączyć do elitarnego grona tych z możliwością ponownego użytku dolnego stopnia. Jak podaje firma, głównymi zadaniami pojazdu będzie wynoszenie satelitów megakonstelacji i uzupełnianie zapasów stacji kosmicznych, co może brzmieć wyjątkowo znajomo. Tym (m.in.) bowiem trudzi się Falcon 9 od SpaceX, która zatem znalazła sobie konkurenta.

Wizualizacja rakiety Neutron wynoszącej pakiet satelitów megakonstelacji na orbitę.

Debiut jest szacowany na pierwszy kwartał tego roku. Obecnie starty nie będą odbywały się ze spopularyzowanego przez firmę półwyspu Māhia, a z ich placówki testowej położonej na wybrzeżu Wirginii.

Rozwój statków kosmicznych

Same rakiety nie wystarczą do podróży kosmicznych – potrzebne są też statki kosmiczne, czyli kapsuły, które rzeczywiście utrzymają załogę przy życiu. Ostatnimi laty pojawia się ich coraz więcej i ten rok nie będzie wyjątkiem.

Druga szansa dla Starlinera

Tego produktu firmy Boeing nie trzeba nikomu przedstawiać, bo nie jest on wcale nowy. Co więcej, było o nim bardzo głośno w ciągu dwóch ostatnich lat, gdyż jego pierwsza załogowa misja zakończyła się fiaskiem i statek zostawił dwójkę astronautów „uwięzionych” na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Jednak ani NASA, ani Boeing się nie poddały i Starliner ma powrócić do służby w tym roku.

Starliner zbliżający się do ISS w czasie misji CST-100.

Starliner-1, bo tak będzie się nazywała kolejna misja (wcześniej były to misje próbne i miały inne nazwy, stąd numeracja od jedynki), polegać będzie na prostej dostawie ładunku na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Oryginalnie miała to być misja załogowa, lecz Starliner nie uzyskał certyfikacji NASA po ostatnim locie, więc umowa została zmodyfikowana. W przypadku sukcesu do takiego lotu dojdzie w ramach następnej misji.

Termin padł na kwiecień i w tym przypadku jest sztywny, bo zapasy astronautów muszą zostać uzupełnione. Czy tym razem Starliner podoła zadaniu, czy znowu będzie musiał zostać uratowany przez Dragona firmy SpaceX? Czas pokaże.

Dream Chaser

Długo wyczekiwana kulminacja pracy firmy Sierra Space, samolot kosmiczny Dream Chaser, jest już prawie gotowa. Prawie to samo było napisane w zeszłorocznym artykule, lecz tym razem jest naprawdę duże prawdopodobieństwo, że lot się odbędzie. Pod koniec 2025 roku doszło do modyfikacji kontraktu między NASA a Sierra Space, w wyniku czego amerykańska agencja kosmiczna nie ma już obligacji, by zapewnić misje Dream Chaserowi. To może wydawać się katastroficzne dla firmy i owszem, w przypadku porzucenia prac, projekt okazałby się kolosalną stratą pieniędzy. Jednak wygląda na to, że wręcz przyspieszyło to prace nad statkiem, by dowieść jego skuteczności, otrzymać przydział misji i przetrwać do czasu utworzenia prywatnej stacji kosmicznej z Blue Origin. Lot przewidywany jest więc na koniec tego roku.

Dream Chaser na symulatorze wibracji w Armstrong Test Facility w Sandusky, Ohio.

Nowe teleskopy kosmiczne

Potwierdzenie pierwszej planety swobodnej na początku tego roku pokazało, że astronomia dalej skrywa wiele sekretów – potrzeba po prostu odpowiednich przyrządów. Takimi są obecnie teleskopy kosmiczne, które stanowią trzon wielu nowych badań. W tym roku możemy doczekać się dwóch nowych – i to takich, które mogą zrewolucjonizować dwie różne dziedziny nauk kosmicznych.

Nancy Grace Roman

Następca teleskopu Hubble’a i partner Webba – tak zwą teleskop kosmiczny Nancy Grace Roman. Jest to prawda pod względem technicznym, ale nie obrazuje prawdziwej skali odkryć, których może dokonać, po części dlatego, że nie jest do końca znana. 2026 może być rokiem, w którym się dowiemy, ponieważ lot teleskopu jest zaplanowany na NET (No Earlier Than – nie wcześniej niż) wrzesień.

Teleskop Nancy Grace Roman w hali montażowej podczas testów termicznych. Na drugim planie plakat z wizualizacją końcowego efektu.

Jeżeli teleskop Roman dożyje do swoich oczekiwań, to ma potencjał odmienić nasze postrzeganie Wszechświata na zawsze, szczególnie w zakresie ciemnej materii i energii.

PLATO

Drugim obiecującym teleskopem tego roku jest PLATO (PLAnetary Transits and Oscillations of stars). Stworzony przez Europejską Agencję Kosmiczną, jego zadaniem będzie poszukiwanie odległych tranzytów, w celu odkrywania i kategoryzowania planet pozasłonecznych, w szczególności takich, na których może istnieć woda w stanie ciekłym. Lot PLATO jest zaplanowany na grudzień, ale niestety może zostać opóźniony na styczeń 2027 roku.

Przebieg misji kosmicznych rozpoczętych w poprzednich latach

W przemyśle kosmicznym zawsze należy pamiętać o cierpliwości, ponieważ wielu misjom potrzeba lat lub nawet dekad, by w ogóle dotrzeć do ich stałego miejsca pobytu. Dla niektórych misja wręcz zaczyna się dopiero od rozpoczęcia badań i właśnie ci będą w tym roku najszczęśliwsi, gdyż dwie ważne sondy wreszcie zaczną działać.

BepiColombo

BepiColombo to efekt współpracy między ESA i JAXA, który ma na celu wykonanie holistycznego badania Merkurego, mianowicie opisania zarówno magnetosfery, jak również powierzchni planety. Sonda została wystrzelona już w 2018 roku, lecz podróż była wyjątkowo długa ze względu na manewry oszczędzania paliwa, w postaci jednej asysty grawitacyjnej wokół Ziemi, dwóch w przypadku Wenus i aż 6 dokoła Merkurego. BepiColombo wejdzie na orbitę w listopadzie.

Wizualizacja BepiColombo.

Hera

Sonda Hera wprawdzie podróżowała krócej, niż BepiColombo, lecz jej badania mogą być nadzwyczajnie ważne. Zbada bowiem asteroidę Didymos, która może pozornie wydawać się nieistotna. Natomiast to właśnie z nią zderzyła się misja DART, w celu określenia wydajności tego manewru pod kątem zmiany trajektorii planetoidy zagrażającej Ziemi.

Wyniki tej misji pokażą, czy ludzkość jest w stanie obronić się przed tzw. NEO (Near Earth Object – obiekt bliski Ziemi), czy musi szukać nowych rozwiązań. Odpowiedź poznamy najwcześniej w listopadzie.

Podsumowanie

Rok 2026 zapowiada się fenomenalnie. Opóźnienia zapewne ponownie okażą się wielką siłą hamującą rozwój ludzkości, ale wytrwałość człowieka także zaskoczy. Jedno jest pewne: podsumowanie tego roku będzie bardzo długim artykułem.

Autor

Avatar photo
Alex Rymarski

Nocą – redaktor naczelny AstroNETu (2025–). Za dnia torunianin, więc również wtedy od astronomii nie sposób uciec.