WISA Woodsat niedługo zostanie pierwszym drewnianym satelitą w kosmosie. To sześcian o boku długości 10 cm i wadze 1 kg, wykonany ze sklejki brzozowej. Celem jego pierwszej misji będzie sprawdzenie, jak drewniane panele wytrzymają warunki panujące w kosmosie: ekstremalne temperatury i promieniowanie ultrafioletowe. Jeśli satelita zda test pomyślnie, można będzie na szerszą skalę stosować drewno w przemyśle kosmicznym.

Czemu właśnie drewno? Po pierwsze, to stosunkowo niedrogi materiał. W dodatku po zakończonej misji spaliłoby się w atmosferze, pozostawiając znacznie mniej zanieczyszczeń niż typowe metalowe satelity. Sklejka WISA budująca powstającego satelitę nie różni się zbytnio od tej używanej na Ziemi choćby do produkcji mebli. Jednak zwykłe drewno jest zbyt wilgotne, by przetrwać w kosmosie, dlatego sklejka przeznaczona do stworzenia WISA Woodsat została dokładnie wysuszona w termicznej komorze próżniowej.

Następnie panele pokryto cienką warstwą tlenku glinu za pomocą metody ALD (atomic layer deposition, pol. osadzanie warstwy atomowej). To zapewni satelicie szczelność i ochroni go przed reaktywnym tlenem atomowym, powstającym ze zwykłych cząsteczek tlenu w górnych warstwach atmosfery pod wpływem promieniowania ultrafioletowego – zamiast uszkodzeń, atomy tlenu spowodują jedynie pociemnienie powierzchni.

Panele ze sklejki brzozowej, z których zrobiony jest satelita.

Woodsat jest wyposażony w dwie kamery. Jedna z nich, osadzona na selfie-sticku, będzie wykonywała zdjęcia samego satelity. Razem z czujnikiem mierzącym ciśnienie wewnątrz urządzenia pozwoli na monitorowanie, jak drewniane panele radzą sobie w kosmosie. Jedną ze ścianek satelity pokryto próbkami farb i lakierów, by sprawdzić, które z nich mogą znaleźć zastosowanie w przemyśle kosmicznym. Woodsat zabierze ze sobą również specjalne, wydrukowane w 3D plastikowe przewodniki, które mają być przetestowane pod kątem możliwości ewentualnego drukowania potrzebnych urządzeń elektrycznych na pokładzie przyszłych misji. Satelita będzie czerpał energię za pomocą dziewięciu ogniw słonecznych.

WISA Woodsat zostanie umieszczony około 500 km nad powierzchnią Ziemi na orbicie biegunowej, co oznacza, że podczas swojej misji znajdzie się nad każdym miejscem na naszej planecie. Ten typ orbity oraz zamontowane radio pozwolą pasjonatom z całego świata nawiązać łączność z satelitą.

Na orbitę satelitę wyniesie rakieta Eltron firmy Rocket Lab w listopadzie tego roku. Planowany czas misji to dwa lata. Potem satelita spali się, spadając w ziemskiej atmosferze.

Próbny lot WISA Woodsat odbył się 12 czerwca i trwał niecałe 3 godziny. Satelita wzniósł się na 31,2 km, więc nie przekroczył linii Kármána (umownej granicy między atmosferą a przestrzenią kosmiczną, przebiegającej na wysokości 100 km n.p.m.). Dotarł jednak do stratosfery, co pozwoliło sprawdzić działanie kamer i innych urządzeń w warunkach zbliżonych do kosmicznych. Woodsat wzbił się w niebo przyczepiony do balonu. Gdy balon (zgodnie z planem) eksplodował, satelita otworzył spadochron, opadł i wylądował na świerku, gdzie grzecznie czekał na ratunek. Próbny lot zakończył się sukcesem.

WISA Woodsat na maksymalnej wysokości lotu próbnego, chwilę po wybuchnięciu balonu.

Za stworzeniem WISA Woodsat stoi Arctic Astronautics, fiński start-up produkujący cubesat-y (miniaturowe satelity) dla celów edukacyjnych i komercyjnych. UPM Plywood, firma zajmująca się przemysłem leśnym, dostarcza brzozowej sklejki WISA. Do współpracy należą także firma Huld, która zaprojektowała takie elementy nowego satelity, jak składany selfie-stick, oraz Europejska Agencja Kosmiczna, dostarczająca czujniki i testowane kable.

WISA Woodsat jako pierwszy drewniany satelita dotrze do kosmosu, jednak to nie Finowie, a Japończycy jako pierwsi wpadli na pomysł zastosowania drewna w przemyśle kosmicznym. Ma to być rozwiązaniem rosnącego problemu kosmicznych śmieci. Firma Sumitomo Forestry oraz Uniwersytet Kyoto w grudniu ubiegłego roku zapowiedziały prace nad drewnianym satelitą, który miałby polecieć w kosmos w 2023 roku.

Trasa próbnego lotu WISA Woodsat.

Autor

Zofia Szczechla