Zdjęcie w tle: NASA/Goddard/University of Arizona

Powierzchnia asteroidy Bennu jest usiana kraterami. Jednak jak pokazały zdjęcia z misji OSIRIS-REx jest ich mniej niż być powinno, jakby część kraterów zniknęła. Za taki stan rzeczy odpowiedzialna może być budowa wewnętrzna asteroidy.

Misja OSIRIS-REx badała Bennu między rokiem 2018 a 2021. Pobrała ona próbki skalne, które dotrą na Ziemię w przyszłym roku. Jednak za nim to się stanie, naukowcy zajęli się analizą tysiąca zdjęć i gigabajtów danych przesłanych już przez sondę. Te wyniki uczyniły małą kosmiczną skałę – Bennu jednym z najlepiej zbadanych obiektów w naszym układzie.

Wizja artystyczna OSIRIS-REx pobierającej próbki z powierzchni Bennu.

Na bazie tych danych i obrazów naukowcy z Lockheed Martin stworzyli mapę topograficzna Bennu. Na powierzchni asteroidy liczącej około 500 metrów szerokości znaleziono ponad 1500 kraterów o średnicach od jednego do dwustu metrów. Ta liczba może wydawać się spektakularna, jednak gdy porównano ją z liczbą przewidywaną na podstawie częstotliwości i intensywności zderzeń tworzących kratery na Marsie, Księżycu i innych ciałach, okazało się, że 1500 to zdecydowanie zbyt mało. Zgodnie ze statystykami, powinniśmy byli zobaczyć dużo więcej małych śladów po zderzeniach.

Nasza wiedza o intensywności zderzeń na takich ciałach jak Mars, czy Księżyc, które nie mają atmosfery ani nie zachodzą na nich zjawiska wulkaniczne, jest bardzo duża. Można więc uznać je za wzorcowe i na podstawie tej wiedzy szacować ilość zderzeń na innych ciałach np. Bennu. A jednak przewidywana liczba zderzeń nie jest równa liczbie pozostałości. Bennu nie jest jednym znanym odstępstwem od tego wzorca. W 2005 roku japońska sonda obserwowała asteroidę Itokawa, która jest nieco mniejsza niż Bennu. Na jej powierzchni także znaleziono bardzo mało śladów po zderzeniach.

Zdjęcie powierzchni Bennu złożone z fotografii przesłanych przez OSIRIS-REx.

Jedną z prawdopodobnych przyczyn małej liczby kraterów może być charakterystyczna budowa powierzchni asteroidy. Bennu nie jest jednolitą i twardą skałą. Jej powierzchnia jest chropowata i można ją sobie wyobrazić jako trzymaną grawitacyjnie masę głazów i piasków, które powstały w wyniku uderzeń. Działają one trochę jak strefa zgniotu w samochodzie. Pochłaniają one energię uderzeń, tak, że po tych słabszych nie zostają ślady. Tę właściwość nazwano „pancerzem uderzeniowym”.

Co ciekawe na powierzchni Bennu nie dostrzeżemy kraterów bardzo starych, Te najstarsze, liczą sobie około miliona lat, czyli tysiąc razy mniej niż sama asteroida. Zatem powierzchnia obiektu musi się ciągle „odnawiać”. Kwestionuje to opinię o tym, że asteroidy są już geologicznie martwe. Choć nie zachodzą na nich procesy wulkaniczne ani nie ma na nich atmosfery, to działają na niej inne procesy, które nieustannie ją zmieniają.

Zdaniem naukowców planetoid zbudowanych w ten sposób może być znacznie więcej. Być może stanowią one większość tego typu obiektów w pobliżu Ziemi. Jest to ważne odkrycie z punktu widzenia obrony planetarnej. Jeśli któraś z asteroid znajdzie się na kursie kolizyjnym z naszą planetą, warto wiedzieć, jak jest zbudowana.

Autor

Krystyna Syty

Zastępca redaktora naczelnego portalu AstroNET, członek Klubu Astronomicznego Almukantarat.