Dziś, kiedy udało nam się znaleźć już ponad sto planet krążących wokół innych niż Słońce gwiazd, bardziej niż kiedykolwiek wydaje się, że Wszechświat jest pełen planet podobnych do Ziemi, na których istnieje bądź istniało życie.

Nowa publikacja brytyjsko-amerykańskiego zespołu astrofizyków, opublikowana w internecie w serwisie arXiv stawia to twierdzenie pod znakiem zapytania.

Zdaniem naukowców zajmujących się tym zagadnieniem Układ Słoneczny jest ewenementem w skali Wszechświata. Źródłem wątpliwości były uderzające różnice między naszym Układem Słonecznym, a układami planetarnymi odkrytymi ostatnio przy pomocy telskopów.

Planet pozasłonecznych nie obserwuje się bezpośrednio – o ich istnieniu świadczą cykliczne oscylacje ich rodzimej gwiazdy. Na podstawie tych oscylacji można określić masę planety oraz kształt jej orbity. Właśnie w tym miejscu występują różnice.

Choć odkryte planety mają masę zbliżoną do Jowisza (przedział zmienności to rząd wielkości w górę lub w dół), masa ta zazwyczaj jest również bardzo zbliżona do masy słońca, które ta planeta okrąża. W przypadku Jowisza i naszego Słońca dysproporcja mas jest dużo większa. Poza tym planety pozasłoneczne mają zazwyczaj wyraźnie rozciągnięte, eliptyczne orbity, pozostawiając mało miejsca dla ewentualnych mniejszych planet typu ziemskiego.

Wszystko to wskazuje, że większość znanych pozasłonecznych układów planetarnych powstało w inny sposób niż nasz Układ Słoneczny. Zalążki planet w naszym układzie powstawały się z małych kawałków materii zwanych planetozymalami w powoli obracającym się dysku słonecznym. Dzięki temu orbity planet są dziś niemal idealnie okrągłe. Natomiast większość układów pozasłonecznych to prawdopodobnie niedorozwinięte układy podwójne, ze słońcem i jedną ogromną planetą, która wchłonęła całą wolną materię z dysku, ale nie dość, by stała się drugim słońcem. Zważywszy na fakt, że takie układy planetarne stanowią najprawdopodobniej większość we Wszechświecie, nasz Układ Słoneczny jest dużo bardziej unikatowy, niż nam się wydaje.

Życie, które na Jowiszu nie może istnieć – w każdym razie w znanej nam formie – jest więc zjawiskiem jeszcze rzadszym.

Autor

Łukasz Wiśniewski

Komentarze

  1. Artur    

    zdecydowane nie! — fakt, ze wszystkie odkryte uklady planetarne sa, z naszego puntu widzenia, dosc egzotyczne. ale… najprawdopodobniej nie odkrylibysmy identycznego z naszym ukladu odleglego o kilkaset, czy kilka tysiecy lat.
    skoro zatem nie dysponujemy narzedziem do odkrycia planet o okresie obiegu gwiazdy na poziomie roku, czy kilku lat, skoro nie mozemy zaobserwowac planety o kilka rzedow wielkosci mniejszej niz jej gwiazda (czyli proporcje Slonce-Ziemia) to jak mozemy mowic, ze takich ukladow nie ma?

    przepraszam za emocje, ale to brzmi troche tak, jakby gluchy twierdzil, ze Mozart jest kiepski

  2. jacek    

    a to by dopiero było… — .. tak sami w “domu” 😀

    a ciekawe co J.S.Bach sądził o swojej muzyce? 🙂

    pozdrowienia

    1. sfetr    

      Bach ją słyszał — Bach słyszał swoją muzykę. Jest to możliwe dzięki temu, że dźwięk najpierw formuje się w myślach, zanim się go wydobędzie…

      1. Jacek    

        Bach nie był głuchy — , tylko pod koniec życia miał kłopoty ze wzrokiem. Ogłuchł Beethoven (chociaż jestem świadomy, że ta uwaga wnosi niewiele do kwestii poszukiwania życia na planetach pozasłonecznych 🙂

        1. Anonymous    

          zawsze doszukujemy się swojej wyjatkowości — Za wcześnie rozstrzygać kwestie wyjatkowości naszego układu. Jak juz wcześniej wspomniał mój przedmówca nie mamy techniki pozwalającej “zaobserwować” planety typu ziemskiego. Mnie zawsze ciekawiło natomiast to doszukiwanie się na siłę wyjątkowości naszego miejsca we wszechświecie. Tyle razy dostalismy po łapach a dalej próbujemy.

        2. Anonymous    

          nie wniose nic nowego — Ale zgadzam sie z moimi przedmowcami.Twierdzenie ze takich ukladow nie ma na postawie tego ze do tej pory nie dysponujemy odpoiwednim sprzetem zeby je odnalezdz jest co najmniej glupie i az sie dziwie w jaki sposob niektorzy “wyksztalceni” ludzie moga tak myslec.

        3. sfetr    

          Hmmm — Musze przyznac, ze dyskusja jest w matematyczny sposób piękna: dokładna, szczegółowa i nic nowego nie wnosi, wliczając moje posty 😉

  3. nesnea    

    my, ludzie……eh 🙂 — Hm…moim zdaniem sam fakt, iż w ogóle dopuszczamy taką mozliwośc, tj. istnienia życia na innych planetach, jest wystarczaacym dowodem na jego istnienie. Nie można szukać czegoś co nie istnieje. To jest jak z tą muzyką. Najpierw słyszy się ją w myślach. A później sie sprawia, że słysza ją inni. Pozdrawiam wszystkich, również tych którzy jeszcze wciaż wolą bawić się sami na podwórku Wszechświata.

    1. Michał M.    

      A moim zdaniem jesteśmy sami

      > Hm…moim zdaniem sam fakt, iż w ogóle dopuszczamy taką mozliwośc,
      > tj. istnienia życia na innych planetach, jest wystarczaacym dowodem
      > na jego istnienie.

      Nie jest, zdecydowanie nie 😉 Byty nie powstają przez pomyślenie o nich. W przeciwnym wypadku istniałyby krasnoludki i uczciwi politycy 😉

      > Nie można szukać czegoś co nie istnieje.

      A skąd wiesz co istnieje a co nie? Jedynie przez poszukiwanie! Co więcej – zwykle łatwiej udowodnić, że coś istnieje, a trudniej że coś nie istnieje (najwyżej można pokazać, że dotąd tego nie znaleziono). Wyjątkiem jest na przykład nieistnienie pierwiastków wymiernych równania x*x=2 😉

      > Pozdrawiam wszystkich, również tych
      > którzy jeszcze wciaż wolą bawić się sami na podwórku Wszechświata.

      Póki co wszyscy bawimy się sami. Nikt na świecie nie wie (że się kocham w Ewie 😉 … czy inne cywilizacje istnieją czy nie.

      Odkrycie innych planet rozbudziło emocje. Ale tak naprawdę to niewielki w krok w dowiedzeniu się czy obcy istnieją czy nie. Nadal nie wiemy jak powszechnym we Wszechświecie zjawiskiem jest życie. Na razie tylko liczymy prawdopodobieństwa opierając się na parametrach, których wartości są znane w kiepski sposób.

      Patrzenie wieczorem w gwiazdy i mocne przekonanie że ktoś tam musi być to religia, wiara. Równie dobrze mógłbyś stać na brzegu morza i zastanawiać się czy za linią horyzontu jest jakiś ląd. Nie wywnioskujesz tego tylko patrząc, a rozmiar i pustka oceanu niczego nie dowodzą, nie są żadnym marnotrastwem przestrzeni.

  4. KOPER    

    Jest tyle mozliwosci — …ze mozna byc pewnien co do istnienia innych organizmow w zupelnie roznych odmianach …popatrzcie na ziemie ile mamy rodzajow zycia …moim zdaniem zycie tak naprawde trudno jest wyplewic 🙂 ….jesli cos potrafi zyc np. w skale :)….pytanie mozemy zadac czy znajdziemy zycie ktore bedzie z nami moglo sie w jakis sposob komunikowac :)…a czy istnieje zycie ?…tak istnieje wszedzie 🙂 a my jestesmy jednym z jego rodzajow :)….czy istnieje zycie ?…tego pytania juz nie ma 🙂

  5. przemass    

    ZGADZAM SIĘ !!! — Nie mam co do tego wątpliwości że istnieje życie w innych układach,po prostu jeszcze nie jesteśmy dość zawansowani technologicznie , co prawda jest to kwestią czasu który się zbliza coraz szybszym krokiem :]

    1. Michał M.    

      Ja też bym chciał

      > Nie mam co do tego wątpliwości że istnieje życie w innych układach

      Wiara, to tylko wiara. Ale taka która ma szanse przemienić się w pewność jeszcze za naszego życia. Mam jednak dziwną pewność że, mimo mojego młodego wieku, nie doczekam takiego momentu 🙂

  6. wawa    

    TO ŚMIECH — Trzeba być totalnym EGOISTĄ,myśląc,że jesteśmy SAMI we Wszechświecie!!!Nie chce mi się nawet wypowiadac na ten temat!
    A to czy jesteśmy unikatem hmm…byłoby,rzeczą notabene zabawną!

  7. wawa    

    TO ŚMIECH — Trzeba być totalnym EGOISTĄ,myśląc,że jesteśmy SAMI we Wszechświecie!!!Nie chce mi się nawet wypowiadac na ten temat!
    A to czy jesteśmy unikatem hmm…byłoby,rzeczą notabene zabawną!

    1. Michał M.    

      Wypraszam sobie 🙂

      > Trzeba być totalnym EGOISTĄ,myśląc,że jesteśmy SAMI we
      > Wszechświecie!!!Nie chce mi się nawet wypowiadac na ten temat!

      Brak Ci argumentów więc zaczynasz innych obrażać? Pokaż mi te inne cywilizacje, to Ci uwierzę. Do tego momentu będę się czuł samotny.

      I nie ma tu żadnego egoizmu.

      Na Bierzmowanie wybrałem sobie imię Tomasz, może dlatego jestem niedowiarkiem…

      1. wawa    

        pozdrawiam Tomasza-niedowiarka
        > Brak Ci argumentów więc zaczynasz innych obrażać?

        Tomaszku!Przepraszam,jesli poczules sie obrazony!
        Co do argumentow-znalazlby sie nie jeden,niestety nic nowego nie wymysle,wiec nie bede sie powtarzac!!!
        Pozdowionka 🙂

  8. Super Ghost    

    czas zycia cywilizacji. — trzaba zawsze patrzec na to z tej strony iz sa marne szanse na znalezienie (o ile taka w ogule istnieje) inteligentnej cywilizacji za jej zycia :). spojzcie na to.. jak bardzo jestesmy zaawansowani technicznie. a jak niewiele obiektow nam zagrazajacych jestesmy w stanie obserwowac. a chociazby byl jeden procent nieobserwowanych obiektow kolizyjnych.. to zawsze kiedys przyjdzie czas kiedy to jakis obekt sposrod tego jednego procentu wyeliminuje slad po zyciu na danej planecie. a przeciez takich obiektow jest bardzo duzo w skali wrzechswiata 😉

    tak wiec nawet jesli jakies zycie gdzies istnieje. to i my i oni musimy miec duzo szczescia. zebysmy zdazyli sie zobaczyc.. 🙂

    1. Michał M.    

      A ja się komet i planetoid nie boję, boję się terrorystów

      > a jak niewiele obiektow nam zagrazajacych jestesmy w
      > stanie obserwowac. a chociazby byl jeden procent nieobserwowanych
      > obiektow kolizyjnych.. to zawsze kiedys przyjdzie czas kiedy to
      > jakis obekt sposrod tego jednego procentu wyeliminuje slad po zyciu
      > na danej planecie.

      Uderzenie eliminujące cywilizację powinno nastąpić raz na kilkadziesiąt milionów lat (takie czytałem szacunki). Jeśli wyeliminujesz 99% obiektów mogacych nam zagrozić, to kolizja nastąpi raz na kilka miliardów lat. To naprawdę dużo czasu.

      Jak wyeliminować te 99%? Mam nadzieję, że mamy jeszcze przynajmniej kilka milionów lat żeby się nad tym zastanowić 🙂

      Tak naprawdę, jeśli chodzi o komety czy planetoidy, to najgorszy okres mamy już za sobą.
      – Te które były na orbitach przecinających się z ziemską dawno spadły, miały na to ponad 4 miliardy lat.
      – Wreszcie osiagnęliśmy poziom, przy którym możemy je wykrywać. Jeśli osiągnięcie poziomu umożliwiającego zmianę trajektorii komety lub jej zniszczenie zajmie nam kolejnych 100 czy 1000 lat, to chyba możemy przestać się bać, że koniec cywilizacji nastąpi w ten właśnie sposób.

      Myślę że są dużo większe zagrożenia dla cywilizacji ziemskiej czy jakiejś innej niż uderzenia dużych ciał niebieskich. Bardziej moim zdaniem powinniśmy się bać samych siebie i tego, co może przyjść do zakutej pały na przykład jakiemuś terroryście samobójcy dysponującemu bombą jądrową.

      Ale z ogólnym przesłaniem Twojego postu się oczywiście zgadzam – nie tylko to jest ważne ile cywilizacji istnieje. Trzeba brać pod uwagę również ograniczony czas ich trwania.

Komentarze są zablokowane.