…tylko zanim to nastąpi, trzeba ją najpierw złapać.
Coraz częściej mówi się o „ściganiu zorzy” i tak właśnie często to wygląda. Rzadko kiedy w okresie, w którym można ją obserwować i fotografować są stabilne i dobre warunki pogodowe. W porze jesienno-zimowej intensyfikuje się Oscylacja Północnoatlantycka (NAO), czyli główna producentka chmur dla Europy, która stanowi problem dla łowców zórz. Z tego powodu pierwszą i najważniejszą kwestią jest śledzenie pogody. Im bardziej na północ Europy, tym dynamika zmian w atmosferze, w tym okresie, jest intensywniejsza i nabiera większego znaczenia. Czasem dosłownie jest to pogoń za kawałkiem czystego nieba.
Z odsieczą idą liczne aplikacje i strony pogodowe. Oto kilka z nich:
- Meteoblue,
- Clear Outside,
- Sat24 – satelitarny obraz zachmurzenia w czasie rzeczywistym,
- Ventusky – strona zbierająca dane prognostyczne z wielu modeli numerycznych.
Kolejnym krokiem jest zrozumieć zorzę
Zorza zaczyna się na Słońcu, które wyrzuca w przestrzeń kosmiczną strumień naładowanych cząstek, czyli tzw. wiatr słoneczny. Gdy docierają one do Ziemi, są kierowane przez jej pole magnetyczne w okolice biegunów, gdzie cząstki uderzają w atomy gazów w atmosferze, wzbudzając je do świecenia. To właśnie te zderzenia tworzą zorzę.
Barwy zależą od rodzaju gazu oraz wysokości:
- zielony – tlen na wysokości ok. 100–150 km
- czerwony – tlen powyżej 200 km,
- niebieski – zjonizowany azot (N₂⁺) – niższe warstwy atmosfery,
- fioletowy / purpurowy – azot cząsteczkowy (N₂),
- różowy/magenta – mieszanka emisji tlenu i azotu.
Niebieskie i fioletowe odcienie są często słabiej widoczne gołym okiem, ale bez problemu wychodzą na zdjęciach.
W związku z powyższym najlepszym czasem na wyprawy zorzowe są okresy ekwinokcjum. Dlaczego? Otóż w czasie równonocy wiosennej i jesiennej wzrasta aktywność geomagnetyczna. Ułożenie osi Ziemi względem Słońca, a co za tym idzie również pola magnetycznego Ziemi, sprzyja „wpuszczaniu” cząstek wiatru słonecznego do atmosfery – to efekt Russella-McPherrona.
Będąc na miejscu, o ile pogoda dopisuje, zaczyna się gorączkowe śledzenie odczytów z satelity DSCOVR / „Discover”.
Jak je czytać?
Dla osób śledzących zorzę na żywo, kluczowe są dane z punktu L1, oddalonego od Ziemi o 1,5 miliona kilometrów, gdzie znajduje się wspomniany satelita. Podaje on następujące parametry:
- Bz, czyli składowa północ-południe pola magnetycznego – najważniejszy parametr – jeśli Bz jest ujemne (południowe), pole magnetyczne „otwiera się” i zorza ma większą szansę być intensywna, gdy Bz jest dodatnie (północne) – zorza zwykle słabnie;
- Bt (całkowite natężenie pola magnetycznego wiatru słonecznego) – pokazuje ogólną „siłę” pola magnetycznego – wyższe wartości BT często oznaczają potencjalnie bardziej dynamiczną zorzę, szczególnie przy ujemnym Bz;.
- gęstość wiatru słonecznego – określa liczbę cząstek w przestrzeni – im większa gęstość, tym więcej „materiału” do tworzenia zorzy – często powoduje nagłe rozbłyski aktywności;
- prędkość wiatru słonecznego – pokazuje, jak szybko cząstki dotrą do Ziemi – wykonując proste działanie matematyczne poznamy czas do uderzenia w Ziemię od momentu odczytu z satelity (1 500 000/60/aktualna prędkość wiatru słonecznego = czas w minutach) – to bardzo istotna informacja, ponieważ pozwala zaplanować sesję z ciepłego pomieszczenia, zamiast wyczekiwać na zimnie – pod warunkiem że kadr także jest dobrze zaplanowany.
Ostatni parametr nie jest mierzony przez satelitę, a przez magnetometry na Ziemi, a jest nim Kp – to miara „zasięgu” zorzy – im jest wyższy, tym zorze widoczne są znacznie dalej na południe od bieguna północnego, zatem dla obserwacji w Polsce ma istotne znaczenie, ale północ Europy rządzi się „innymi prawami”. Tam niskie Kp o niczym nie przesądza, ponieważ na północy im Kp niższe, tym lepiej. Owal zorzowy znajduje się wówczas nad obserwatorem, zatem mamy szanse na podziwianie i fotografowanie korony zorzowej. Gdy Kp wzrasta, to owal przemieszcza się bardziej na południe. Optymalne warunki do obserwacji zorzy polarnej w wysokich szerokościach geograficznych (Islandia, Norwegia) występują przy niskich wartościach indeksu Kp (1–3), kiedy owal zorzowy znajduje się bezpośrednio nad obserwatorem. Wymienione parametry są podstawowymi – jest jeszcze kilka innych, ale te w zupełności wystarczą do wykonania kilku zdjęć.
Tak jak w przypadku pogody, tak i tu do dyspozycji są aplikacje pokazujące odczyty w czasie rzeczywistym. Przykłady to:
Pozostało juz tylko jedno…
… jak zorzę fotografować?
O tym co jest potrzebne informacje można znaleźć tutaj. Należy jedynie doprecyzować, że do fotografowania Królowej Północy nie są koniecznie potrzebne napęd paralaktyczny, czy grzałka na optykę (na północny Europy). Wbrew pozorom wilogotność powietrza jest tam niższa niż w Polsce, chociaż tu akurat znaczenia ma temperatura punktu rosy. Nie zmienia to faktu, że zawsze warto grzałkę mieć.
Wyjściowe ustawienia sesji, które zresztą są swego rodzaju standardem w astrofotografii krajobrazowej, to:
- ISO 1600,
- f 2,8,
- czas naświetlania – od 1 do 10 sekund – co zależy od dynamiki zorzy.
Rozwijając kwestię czasu naświetlana – zorza nigdy nie jest taka sama. Jeżeli jest bardzo dynamiczna, a priorytetem jest uchwycenie jej subtelnych struktur, to czas należy skracać. Również podniesienie ISO może dać satysfakcjonujące efekty. Wtedy, kiedy jest bardziej statyczna, czas należy wydłużyć. Tak naprawdę jest to kwestia oczekiwań odnośnie kadru. Owszem, w fotografii są pewne zasady – zasada trójpodziału, trójkąt ekspozycji, rozkład hostogramu, itp., ale zdjęcie ma się przede wszyskim podobać fotografowi. Początkujący zapewne popełnią więc wiele błędów, ale one, a w zasadzie świadomość ich popełnienia, sprawią, że będą się rozwijać w sztuce fotografii, a właśnie to jest najważniejsze. Poniżej kilka zdjęć zorzy z podanymi ustawieniami ekspozycji. Wszystkie wykonane zostały aparatem z matrycą pełnoklatkową oraz obiektywem o ogniskowej 14 mm.

Korona zorzowa, Islandia – ISO 1600 f 2,2 czas 1 s.

Masyw Vestrahorn, Islandia – ISO 3200 f2,8 czas 2 s.

Gejzer Strokkur, Islandia – ISO 1600 f2,8 czas 3,2 s.

Półwysep Snæfellsnes, Islandia – ISO 1600 f2,8 czas 2 s.

Dolina Haukadalur, Islandia – ISO 1600 f2,8 czas 6 s.

Lofoty, Norwegia – ISO 1600 f2,8 czas 1 s.

Polska – panorama z 6 pionowych paneli, każdy ISO 1600 f2,2 czas 2 s.
Co się tyczy wywołania – wystarczy tylko Photoshop lub podobne oprogramowanie, ponieważ Królowa Północy świeci tak, że te kadry wywołuje się podobnie jak zdjęcia dzienne.
Korekta – Alex Rymarski




