Wielu z Was na pewno obiła się o uszy nazwa The Mars Society. Organizacja non-profit pojawia się niemal wszędzie tam, gdzie mowa o kolonizacji Czerwonej Planety i od wielu lat głośno daje o sobie znać w branżowych mediach. Jej założyciel (a przy tym również jeden z autorów szachownicy dla trzech osób) Dr Robert Zubrin wielokrotnie dawał wyraz swemu poparciu dla wszelkich działań, mających przybliżyć ludzkość ku eksploracji kosmosu. Swoje liczne pomysły i analizy zaczął publikować już dawno, zaczynając od wydanej 25 lat temu książki Czas Marsa. Dlaczego i w jaki sposób musimy skolonizować Czerwoną Planetę. Najnowsza pozycja jego autorstwa – Czas kosmosu – jest efektem doświadczenia, jakie zdobył na swojej drodze zawodowej jako inżynier astronautyki, prezes The Mars Society i Pioneer Astronautics oraz przede wszystkim niesamowicie aktywny działacz naukowy, którego plan lotu na Marsa (co prawda lekko zmodyfikowany) zaaprobowała nawet NASA.

Nie ma co ukrywać – jeśli szukacie lekkiej i przystępnej lektury, po którą będziecie sięgać po męczącym dniu nauki/pracy czy też przed spaniem, Czas kosmosu nie jest dobrym wyborem. To pełen obliczeń, analiz mocy rakiet i kosztów ich eksploatacji podręcznik przetrwania rasy ludzkiej w kosmosie. Za bardzo konkretnymi argumentami za i przeciw przytaczanych pomysłom na wykorzystanie orbity ziemskiej, Księżyca, Marsa i innych kosmicznych elementów, Zubrin stawia równie konkretne kalkulacje. Pojawia się tu problem, bowiem książka ma bardzo ubogi asortyment jeśli chodzi o wizualizację wszystkich tych skomplikowanych kwestii. Wykresów jest niewiele, a wszystkie obliczenia przeprowadzone są w formie bardzo długich zdań złożonych. Ciężko z tego wyciągnąć na tyle informacji, by absolutnie wszystko zrozumieć, zwłaszcza, że jest tego naprawdę sporo. Większa ilość tabel z pewnością byłaby pomocna, tym bardziej, że autor podejmuje się takich kwestii jak przedstawienie zysków z przesyłu energii z satelit na powierzchnię, sytuacji militarnej w Europie Środkowej czy dokładnych budżetów poszczególnych misji komicznych. Na olbrzymi plus Czasu kosmosu działa fakt, że jest to pozycja bardzo… aktualna. Z oczywistych względów nie znajdziemy tu na przykład informacji o ostatnich śmiesznych wyczynach Jeffa Bezosa, ale przynajmniej nie jest to jedna z tych książek, które jeszcze traktują SpaceX jako branżową ciekawostkę, a nie najpoważniejszego obecnie gracza na rynku.

Książka Zubrina jest jedną z tych, jakich nasze astronomiczne i astronautyczne półki zdecydowanie potrzebują. Pozbawiona zbędnego błądzenia w chmurach, zaskakująco przyziemna jeśli chodzi o przedstawione argumenty, a jednocześnie pełna nadziei na to, że nasz gatunek zdoła przezwyciężyć dręczące go problemy i wznieść się do gwiazd – najpierw by zagościć na dobre na innych obiektach Układu Słonecznego, później w całej Drodze Mlecznej, a ostatecznie – poza nią.

Na sam koniec trzeba powiedzieć jednak kilka słów o bardzo słabym fizycznym wydaniu książki. Pamiętacie wygląd waszych podręczników szkolnych czy akademickich po kilku dniach noszenia ich w torbie? W takim właśnie stanie jest Czas kosmosu po kilku dniach użytkowania. Bardzo miękka okładka w połączeniu z niewielką ilością stron niestety robi swoje. Na drobny minus liczne błędy stylistyczne w tłumaczeniu. To jednak tylko drobne niuanse stojące na drodze do naprawdę fascynującej i jednocześnie wymagającej lektury, którą zdecydowanie polecam.

Tytuł oryginalny: The Case for Space: How the Revolution in Spaceflight Opens Up a Future of Limitless Possibility
Autor: Robert Zubrin
Tłumaczenie: Maria Popis
Wydawca: Wydawnictwo Naukowe PWN SA
Stron: 302
Data wydania: 27 lipca 2021

Autor

Kamil Serafin

Student Automatyki i Robotyki, członek Klubu Astronomicznego Almukantarat. Zastępca redaktor naczelnej portalu AstroNET w latach 2017-2020.