Jedną z najbardziej wyczekiwanych i ekscytujących misji kosmicznych przygotowywanych przez NASA jest bez dwóch zdań misja Dragonfly. Największy księżyc Saturna – Tytan – i jego tajemnice od lat spędzają naukowcom sen z powiek i właśnie ten obiekt jest celem niezwykłej maszyny, której start jest zaplanowany na nie wcześniej niż 2028 rok. Głośno o tej bezzałogowej misji zrobiło się nie tylko z powodu celu ale i ze względu na to, że Tytana będzie badał dron. Tak naprawdę Dragonfly – bo tak samo jak misja będzie się nazywać również maszyna na Tytanie, będzie pierwszym wiropłatem w kosmosie, przeznaczonym do badań (nie licząc drona Ingenuity, który był głównie demonstrancją technologiczną i jego masa wynosiła jedyne 1,8 kg). Do 2028 roku jeszcze długa droga, natomiast budowa statku kosmicznego ciągle posuwa się do przodu.
Koncepcja artystyczna drona Dragonfly.
W kwietniu tego roku, światu zaczęły się ukazywać owoce ciężkiej pracy specjalistów z NASA. Zaprojektowane w Laboratorium Fizyki Stosowanej Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa (APL) oraz wyprodukowane w Lockheed Martin Space w Denver panele w kształcie plastrów miodu, które są łączone w kadłub statku kosmicznego, są niezwykle cienkie, ale i wytrzymałe. Aluminiowa warstwa ma zaledwie 0,01 cala (czyli 0,254 milimetra), a cała rama statku waży niewiele więcej niż 100 kilogramów. Mimo to jest ona zaprojektowana tak, aby wiropłat wytrzymał wejście w atmosferę księżyca Saturna.
„ Konstrukcja jest niezwykle lekka, jednocześnie wystarczająco trwała aby wytrzymać ogromną siłę i wejść w atmosferę Tytana (…) Jak dotąd nigdy nie zbudowaliśmy nic podobnego”
Opowiada Gordon Maahs, inżynier systemów mechanicznych Dragonfly’a z Laboratorium Fizyki Stosowanej Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa.
Pracownicy NASA utrzymują, że lądownik rzeczywiście zaczyna wyglądać jak ważki różnoskrzydłe oraz zapowiadają, że w maju czeka go ważny egzamin. Test ma na celu sprawdzić reakcję Dragonfly’a na obciążenie statyczne i ekstremalne wibracje, które są nieuniknione podczas startu z Ziemi i lądowania na Tytanie. Prawdopodobnie nie byłoby to możliwe gdyby nie szczęśliwe przejście przez kolejną serię testów zrzutów ze spadochronów, które miały miejsce w lutym. Takie sprawdziany umożliwiają opracowanie idealnego systemu „wejścia, opadania i lądowania” (entry, descent and landing – EDL), niezbędnego do bezpiecznej przeprawy przez atmosferę księżyca Saturna.
Test opadania, który odbył się 11 lutego 2026 roku w Eloy.
Próby głównego oraz hamującego spadochronu odbyły się w Eloy w stanie Arizona i były zaprojektowane tak, aby jak najbardziej oddać realne otoczenie wejścia w egzotyczną atmosferę księżyca. Ekipa z APL planuje kolejne podobne testy kwalifikacyjne projektu w październiku, przed budową systemów lotnych.
Najważniejszym celem drona będzie analiza gleby Tytana. Przenośne laboratorium Dragonfly’a, które będzie badać skład chemiczny powierzchni księżyca, jest w ostatniej fazie integrowania i testowania w Centrum Lotów Kosmicznych imienia Roberta H. Goddarda. Ten instrument naukowy nazwano Dragonfly Mass Spectrometer (DraMS). Składa się on z dwóch systemów wydobywania cząstek, które potem trafiają do spektrometru aby ocenić strukturę chemiczną powierzchni. 15 kwietnia naukowcy ukończyli próby działania systemu desorpcji laserowej i używając gleby o znanym składzie potwierdzili, że DraMS potrafi poprawnie rozpoznać kompozycję chemiczną gruntu, nawet posiadając niewielką ilość próbki.
6 marca, naukowcy pracowali nad elementem, który umożliwia pozyskiwanie i transportowanie próbki do spektrometru.
W ciągu najbliższych tygodni praca nad dronem Dragonfly nie zatrzyma się. Pracownicy NASA dążą do zainstalowania chromatografu do DraMS i przeprowadzenia podobnych testów nad tym systemem. Startu misji nie należy się spodziewać przed lipcem w 2028 roku, a sama podróż do księżyca zajmie 6 lat. Na Tytanie wiropłat spędzi ponad 3 lata i, jeśli wszystko pójdzie po myśli dyrektora NASA, przedsięwzięcie okaże się sukcesem.
Korekta – Hanna Stróżyk, Adam Piznal







