Astronomowie odkryli wielki krater i ostre krawędzie na jednej z planetoid. Pochodząca z rzymskiej mitologii Juno nie była doskonała. Taką samą okazała się być jej kosmiczna imienniczka.

Astronomowie skorzystali ze starego teleskopu zaopatrzonego w nowoczesny układ optyki adaptacyjnej. Dzięki temu na noszącej w katalogach numer 3 planetoidzie udało się dostrzec coś, co wyglądało jak wielki krater deformujący kształt tego ciała niebieskiego.

Juno, krążąca w głównym pasie planetoid, została dostrzeżona po raz pierwszy w 1804 roku, ale jak dotąd nie przyjrzano jej się dokładniej. Po raz pierwszy uczyniła to grupa Sallie Baliunas z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics. W kierunku wielkiej kosmicznej skały skierowano 2,5-metrowy teleskop Hookera znajdujący się w obserwatorium na Mount Wilson.

W czasie obserwacji teleskop został wyposażony w układ korygujący drgania ziemskiej atmosfery. Pozwoliło to dostrzec szczegóły planetoidy, która przelatywała stosunkowo blisko Ziemi. Było dzięki temu możliwe okazało się dostrzeżenie szczegółów tego ciała niebieskiego mającego około 245 kilometrów średnicy.

Zdjęcia w zakresie optycznym i bliskiej podczerwieni pokazały, że Juno nie jest dokładnie kulista lecz grudkowata z postrzępionymi krawędziami i czymś, co wygląda jak wielka dziura. Baliunas i jej współpracownicy uważają, że jest to krater o średnicy około 100 kilometrów powstały na skutek zderzenia z innym ciałem niebieskim. Do kolizji miałoby dojść setki milionów lat temu. Może to jednak być także mniejszy krater ale otoczony 100-kilometrowym obszarem szczątków wyrzuconych z głębszych warstw planetoidy.

Daje nam to szansę badania materiału znajdującego się pod powierzchnią planetoidy” – stwierdziła Baliunas.

Ze względu na skład wyeksponowanego materiału, krater jest lepiej widoczny w promieniowaniu podczerwonym niż w widzialnym.

Wyrzucona materia bardzo słabo odbija promieniowanie odpowiadające bliskiej podczerwieni, w szczególności fali o długości 934 nanometrów. Tak więc materia musi tworzyć ciemny obszar na powierzchni“.

Autor

Michał Matraszek