Czasami zdarza się tak, że komety zapowiadają się na długo przed tym, zanim staną się dobrze widoczne. Jednakże zdarza się też tak, że zjawiają się zupełnie niespodziewanie. Niedawno odkryta przez polskiego naukowca Grzegorza Pojmańskiego z Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Warszawskiego kometa o nazwie katalogowej C/2006 A1 zalicza się do tej drugiej grupy. Dużo wcześniej niż się spodziewano, kometa ta pojaśniała i stała się ciekawym obiektem na naszym niebie.

Tłumaczenie: Marcin Patecki

Kometa, zaobserwowana po raz pierwszy 2 stycznia 2006 roku w gwiazdozbiorze Indianina(niebo południowe) była bardzo słabo świecącym obiektem o jasności zaledwie 12 magnitudo. Wyznaczenie orbity wskazywało, że kieruje się ona na północ okrążając Słońce, jednakże pojaśnienie komety postępowało dużo szybciej, niż możnaby przewidywać dla obiektów o takiej trajektorii, co zaskoczyło astronomów. 1 marca jej jasność wynosiła już 5,5 magnitudo i przy dobrej widoczności była dostrzegalna gołym okiem przez obserwatorów w środkowej strefie północnych szerokości geograficznych.

Kometa Pojmańskiego będzie widoczna w najblizszych dniach o świcie nisko nad horyzontem w okolicach Wenus oraz gwiazdozbioru Delfina

Kometa jest widoczna również w Polsce, ale jej obserwacje mogą być nieco problematyczne. Problem polega na tym, że pojawia się ona tuż przed świtem, a usytuowana jest wtedy zaledwie kilkanaście stopni nad horyzontem. Szukać jej należy na wschodzie, nieopodal gwiazdozbioru Delfina i Orła, na lewo od jasno świecącej Wenus. Z upływem dni kometa będzie widoczna coraz wyżej, jednakże od 11 marca zacznie tracić na jasnośćokoło 0,1 magnitudo dziennie. Do obserwacji niezbędna będzie lornetka lub (jeżli kotś ma taką możliwość) przyrządy optyczne o większej mocy.

Trudy obserwacji powinien zrekompensować widok komety, która prezentuje się niezwykle pięknie. Jeżli uda nam się przezwyciężyć wszystkie problemy i mieć szczęście na ładna pogodę (która obecnie niestety nie sprzyja obserwacjom) to powinniśmy ujrzeć niewielką, ledwie dostrzegalną kulkę o zielonkawym kolorze, obdarzoną cienkim i długim warkoczem. Myślę, że warto zadać sobie trochę trudu i wstać przed świtem, by móc podziwiać świeżo odkryty przez naszego rodaka obiekt.

Koemta Pojmańskiego na zdjęciu Marcina Grzybowskiego

Kometa Pojmańskiego sfotografowana przez Marcina Grzybowskiego za pomocą obiektywu 132mm i , aparatu CANON 300D. Przesłona 5,6, czułość iso 1600, czas ekspozycji 93 sekund. Niestety, trudne warunki atmosferyczne (mróz i szron) nie pozostały bez wpływu na jakość zdjęcia.

Autor

Redakcja AstroNETu

Komentarze

  1. Hamster    

    Łaaa — To chyba pierwsza kometa odkryta przez rodaka a zapis o tym przetrwał juz 1000 lat! Łaaaa!

  2. Limax7    

    kometa — błąd…

    Warkocz na pierwszym zdjęciu nie ma 3-ech minut
    kątowych, a 3 stopnie.

    Komety o takiej jasności są rzadkością. Poprzednia (trochę jasniejsza) to C/2004 Q2 (Machholz) sprzed roku !! Jeśli ktoś chce zobaczyć kometę to do boju. W kwietniu i MAJU będzie kometa 73P a potem… cisza, chyba że coś odkryją …

    Zdjęcie: Mike Holloway
    http://www.theastronomer.org/comets/2006/2006a1_20060306_mfh.jpg

    Pozdrawiam, Adam

  3. abcd    

    xxx — fajnie by bylo gdybyscie dopisywali duzo wiadomosci takich jak te czyli ze w poszczegolnych dniach mozna cos zaobserwowac. to przyciaga wieksza uwage czytelnikow i mnie tez to interesuje. )

Komentarze są zablokowane.